fbpx

Biblioteka formacji

reo instrukcje inspiracjeBywało, że brak wyraźnego podziału obowiązków sprawiał, iż nikt nie poczuł się wezwany do zrobienia czegoś, a innym razem trudziło się wiele osób powielając tą samą pracę. Często powodowało to wiele napięć i źle wpływało na posługę wszystkich. 

Dlatego w podręczniku dla prowadzących REO znajdziecie uwagi i rady, różne odkrycia i praktyczne wnioski, do których doszliśmy analizując nasze błędy, pomyłki i niedociągnięcia. Na 218 stronach zostały spisane wszystkie razem: te organizacyjne dla całej ekipy, i te specjalne przeznaczone tylko dla głoszących katechezy oraz inne dla animatorów grup.

Fragment książki: Instrukcje i inspiracje - Podręcznik dla prowadzących (zobacz w sklepie)

DZIEŁO BOGA nie może powstać bez Boga! 
To nie my ludzie – ekipa prowadząca rekolekcje – dokonujemy odnowy wiary w życiu uczestników, lecz czyni to Duch Święty – Bóg.


Ciekawe, czy jest lider, który nigdy nie doświadczył bezradności w sytuacji, kiedy planował zrealizowanie zadania razem z innymi i nagle został sam. Wszyscy bowiem stwierdzili, że „się nie nadają”, że „nie mają czasu”, że „zmienili zdanie”…

Tak często mamy piękne plany i marzenia, które jednak nie zostają zrealizowane, ponieważ do pracy nad ich urzeczywistnieniem zabierają się ludzie o niedojrzałej osobowości. Bardzo często do naszych grup trafiają ludzie niedojrzali, z poważnymi problemami, które skutecznie ukrywają, a które ujawniają się w najmniej odpowiedniej chwili. Mamy wzniosłe duchowe ideały, które wskutek niedojrzałej natury ludzkiej zostają ciągle marzeniami. Mając na uwadze prozę życia oraz dogmatyczne stwierdzenie, że „łaska buduje na naturze”, spróbujmy przeanalizować kryteria, które warunkują dojrzałą osobowość.

 

Często można spotkać się z opinią, że starość się Panu Bogu nie udała. Gdy mija okres pełnej aktywności zawodowej i rodzinnej, przechodzi się na emeryturę, a dorosłe dzieci się usamodzielniają i nie liczą się już ze zdaniem rodziców, pojawia się uczucie bezużyteczności. Gdy do tego dołączą się ograniczenia zdrowotne a starsza osoba potrzebuje opieki i pomocy młodszych i bardziej sprawnych – może pojawić się przekonanie, że już nie tylko nie jest ona nikomu potrzebna, ale i stała się dla innych balastem, zbędnym ciężarem. Stąd już tylko krok do mentalności eutanazyjnej.


Kilka tygodni temu, gdy przygotowywałem tę konferencję, rozmawiałem na jej temat z różnymi ludźmi, także z pewnym młodym księdzem. Chciałem by ta konferencja była rachunkiem sumienia dla nas: liderów, animatorów, Księzy. Ów ksiądz powiedział wtedy: „To beznadziejna sytuacja, ponieważ cokolwiek ksiądz będzie mówił, ten, kto będzie słuchał, odniesie to do swojego sąsiada, a nie do siebie”.

 

Duch Święty z coraz większą mocą uświadamia nam dzięki Odnowie w Duchu Świętym, że człowiek żyjący we wszystkich częściach świata potrzebuje uzdrowienia duchowego. Pragniemy poprzez Słowo Boże powiedzieć wam o jednym aspekcie związanym z uzdrowieniem i świętością, bo wiemy, że w waszych sercach tkwi bardzo ważne pytanie: dlaczego uczestnicząc w grupach modlitewnych, modlitwach o uzdrowienie wewnętrzne i fizyczne, wydaje mi się, że ciągle jestem sam? Wydaje mi się, że nie przebyłem żadnej drogi do świętości? Po jakimś czasie przychodzi pewnego rodzaju depresja i wydaje się, że Jezus nie działa, choć ciągle ubiegam się o uzdrowienie wewnętrzne. Spróbujmy dziś odpowiedzieć sobie na pytanie, w jaki sposób uzdrowienie łączy się ze świętością? Czy uzdrowienie wewnętrzne prowadzi mnie do jeszcze większej świętości?

Nauka bowiem krzyża głupstwem jest dla tych, co idą na zatracenie, mocą Bożą zaś dla nas. Spodobało się Bogu przez głupstwo głoszenia słowa zbawić wierzących. Tak więc, gdy Żydzi żądają znaków, a Grecy szukają mądrości, my głosimy Chrystusa ukrzyżowanego, który jest zgorszeniem dla Żydów a głupstwem dla pogan (1Kor 1,18-23).

Przytoczone wyżej słowa św. Pawła przypominają nam o ważnej, jeśli nie najważniejszej powinności: głoszenia słowa Bożego. Wagę tego zadania, a zarazem przywileju podkreśla sam Apostoł Narodów w innym miejscu, kiedy to świadomy spoczywającego na nim obowiązku, woła: Biada mi, gdybym nie głosił Ewangelii! (1Kor 9,16). Dlatego też głoszenie Dobrej Nowiny wyróżnił spośród innych zadań, czemu wyraz daje, gdy pisze: Nie posłał mnie Chrystus, abym chrzcił, lecz abym głosił Ewangelię, i to nie w mądrości słowa, by nie zniweczyć Chrystusowego krzyża (1Kor 1,17). Zatem nie chodzi tutaj o jakiekolwiek głoszenie i nie chodzi o głoszenie czegokolwiek, ale Apostoł wskazuje na to, że w głoszeniu Ewangelii przede wszystkim należy zatroszczyć się o krzyż Chrystusa. To właśnie Chrystus ukrzyżowany jest Odwiecznym Słowem Ojca, Słowem Wcielonym. To On obiecał, że zostanie z nami aż do skończenia świata, a swoją obietnicę realizuje przede wszystkim poprzez Eucharystię, uobecniającą Jego zbawczą Ofiarę i głoszenie słowa. - Tak więc, gdy Żydzi żądają znaków, a Grecy szukają mądrości, my głosimy Chrystusa ukrzyżowanego, który jest zgorszeniem dla Żydów a głupstwem dla pogan (1Kor 1,22-23). 

Pierwsze wspólnoty chrześcijańskie do których zwraca się Paweł, wiedzą doskonale, że Chrystus już zmartwychwstał i żyje, ale Apostoł z palącą troską przypomina nie tylko sobie współczesnym, ale każdemu z nas, że Zmartwychwstały jest zawsze tym, który został ukrzyżowany, że tak, jak Chrystusa nie można oddzielić od Jego zbawczej Ofiary, która dokonała się na krzyżu, tak też głoszenia orędzia o zbawieniu nie można oderwać od Jego Paschy. Pierwszym zadaniem Kościoła, a zatem każdego ruchu, każdej wspólnoty kościelnej, wreszcie każdego chrześcijanina (każdy ochrzczony ma udział w prorockiej misji Kościoła) jest ewangelizacja - głoszenie Ewangelii Chrystusa, która swoją moc czerpie z ofiary krzyża. 

Warto zapytać o to, co znaczy ewangelizować i jak mam to robić? Znowu z odpowiedzią przychodzi tegoroczny patron: głosić tak, „aby nie zniweczyć Chrystusowego krzyża”. Dlatego najpierw sam muszę się zakorzenić w krzyżu Chrystusa, jako drzewie życia, bo w przeciwnym razie, powtarzając, jakże ważne prawdy: „Jezus żyje!”, „Bóg jest miłością!”, „Alleluja!” - mogę uprawiać pobożną propagandę, która może drażnić bardziej, niż pobudzać do nawrócenia. Zarówno Chrystusowi, jak św. Pawłowi zależy nie tyle na tym, żeby Ewangelię powtarzać, ale na tym, żeby ją głosić – Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu (Mk 16,15). To głoszenie ma się wydobywać nie tyle z ust, co z głębi ducha, i ma być nie tyle powtarzaniem intelektualnie poznanej prawdy, co dzieleniem się z innymi ze spotkania Zmartwychwstałego, abyśmy za św. Janem mogli powiedzieć: Głosimy wam, co ujrzeliśmy własnymi oczami i na co patrzyliśmy, i czego dotykały nasze ręce (J 1,1). „Nemo dat quod non habet” – „niczego nie dam, czego nie posiadam” - mówi łacińskie adagium, a św. Augustyn podobnie ujmując tę prawdę, powiedział, do tych, którym pasterzował: „Karmię Was tym, czym żyję”. 

Życie Paschą Jezusa jest poniekąd warunkiem ewangelizacji. Aby głosić Dobrą Nowinę, samemu muszę zanurzyć się w krzyżu Jezusa, w Jego śmierci, a raczej pozwolić Mu mnie zdobyć (sam zostałem zdobyty przez Jezusa Chrystusa Flp3,12). Św. Paweł wyznaje szczerze, że Dla Niego wyzułem się ze wszystkiego i uznaję to za śmieci, aby zyskać sprawiedliwość, pochodzącą od Boga, opartą na wierze przez poznanie Go: zarówno mocy Jego zmartwychwstania, jak też udziału w jego cierpieniach w nadziei, że upodabniając się do Jego śmierci, dojdę jakoś do pełnego powstania z martwych(Flp 3,8-10). Te „śmieci”, o których pisze św. Paweł, to jest to wszystko, co przeszkadza być w pełni dla Jezusa. Wydaje się, że Apostoł stoi już jakby obok tych śmieci, że został z nich oczyszczony. Oczyszczenie w duchowości chrześcijańskiej wiąże się z cierpieniem, z umieraniem „starego człowieka” i rodzeniem w bólach synów Bożych, to znaczy z wejściem w Paschę Jezusa. „Zgorszenie” i „głupstwo” krzyża polegają właśnie na fakcie, że tam, gdzie zdaje się być wyłącznie niepowodzenie, cierpienie, porażka, tam właśnie jest cała moc bezgranicznej Miłości Boga, ponieważ Krzyż jest wyrazem miłości, a miłość jest prawdziwą mocą. Dlatego głoszenie Chrystusa ukrzyżowanego jest głoszeniem miłości i mocy, która objawia się właśnie w tej pozornej słabości. Dlatego św. Paweł właśnie z tego, że słowa „krzyż”, uczynił podstawowy punkt swego przepowiadania. 

Słowa: „Jezus Panem!”, wołanie: „Jezus żyje!”, czy śpiew „Alleluja”, których często używamy i którymi się posługujemy w naszych wspólnotach, na spotkaniach modlitewnych czy podczas ewangelizacji, niosą w sobie pewien ładunek Bożej mocy i orędzie o zbawieniu. Ale istnieje też niebezpieczeństwo, że mogą pozostać kolejnym sloganem czy pustosłowiem, jeżeli nie są zakorzenione w naszym życiu, w naszej codzienności, w postawy, gesty, sposób bycia. Jeżeli nie kształtują naszej duchowości, nie rewidują sumienia, nie wypływają z osobistej więzi z Panem, tak naprawdę zapominamy, że wielkanocne „Alleluja” jest pieśnią zwycięstwa nad ciemną nocą Wielkiego Piątku, nad potęgą grzechu i ludzkiej słabości i nad odwiecznym wrogiem ludzkości, pokonanym ostatecznie na drzewie krzyża.

By nie zniweczyć Chrystusowego krzyża - to Pawłowe wezwanie dla wszystkich, którym zależy na tym, aby słowo Boże mogło biec, którzy zatroskani są o głoszenie Dobrej Nowiny, ale jest to również zaproszenie do odkrywania tajemnicy krzyża, jego zbawczej mocy. Głoszenie Chrystusa ukrzyżowanego to jednocześnie dawanie nadziei tym, którzy w różny sposób zostali ukrzyżowani, a dla których krzyż jest zgorszeniem, głupstwem i hańbą. Głoszenie mocy krzyża, to wnoszenie Światła w ogromne niekiedy przestrzenie ciemności ludzkich serc, to manifestowanie orędzia o zbawieniu, dokonanym na drzewie krzyża. Ciągle jednak trzeba pamiętać, że świadectwo słów ustępuje miejsca świadectwu czynów, dlatego pierwszym głoszeniem jest życie Paschą Jezusa w codzienności, biorąc swój krzyż na każdy dzień jak Marta Robin, Matka Teresa z Kalkuty, Jan Paweł II, czy wielu innych, może miej znanych. Oni nie musieli wiele mówić, aby być światłem dla świata, ponieważ głosili Ukrzyżowanego, nosząc w sobie „konanie Jezusa”.

Nie zniweczyć Chrystusowego krzyża, to wykorzystać każde cierpienie, każdą spotkaną przykrość, chorobę, niepowodzenie dla dobra Jego Ciała, którym jest Kościół (Kol 1,24), to włączyć się w apostolat cierpienia. Chrystus potrzebuje cierpienia wielu osób, gdyż dopełnia się miara grzechu, nieprawości, jakby owo „misterium iniquitatis”, „tajemnica niegodziwości”, osiągała swój szczyt. Dlatego potrzebni są cisi pomocnicy krzyża, którzy „dopełniają braki udręk Chrystusa”. To apostolstwo cierpienia nabiera w obecnych czasach szczególnego znaczenia, dlatego głoszenie Chrystusa ukrzyżowanego może ukazać człowiekowi, często zagubionemu i osamotnionemu w cierpieniu, głęboki sens ofiary i krzyża, i jego niekwestionowaną wartość. Krzyż jest miejscem rodzenia świętości, jest łożem boleści, ale też mocy, ołtarzem, na którym w całopalnej ofierze jednoczymy się z Ofiarą Chrystusa. 


Powracamy dzisiaj do św. Pawła i jego myśli. Mamy do czynienia z gigantem nie tylko w konkretnym apostolstwie, ale również w zakresie doktryny teologicznej, niezwykle głębokiej i pobudzającej do refleksji. Ostatnio razem zastanawialiśmy się nad tym, co Paweł napisał na temat centralnego miejsca, jakie Jezus Chrystus zajmuje w naszym życiu wiary. Dziś natomiast chcemy przyjrzeć się temu, co mówi o Duchu Świętym i Jego obecności w nas, ponieważ również w tej dziedzinie Apostoł może nas nauczyć czegoś ważnego.

Może zdarzało się nam myśleć, że do ewangelizacji nadają się inni, ale nie my. Towarzyszyły nam wtedy myśli, np.: „za mało wiem”, „nie umiem się wysłowić”, „jestem zbyt nieśmiały”, „mam za mało czasu”... Tymczasem, ewangelizować może każdy z nas. Nie wszyscy jesteśmy powołani do posługi w więzieniu czy publicznego przemawiania, ale możemy dzielić się naszą wiarą, nadzieją, miłością z bliźnimi w codziennych relacjach. Nie wymaga to studiów teologicznych, ani wielkich talentów. Po prostu trzeba kochać Jezusa i ludzi oraz być prawdziwym. Pan Jezus powiedział: Pójdźcie za Mną, a sprawię, że się staniecie rybakami ludzi (Mk 1,17). Abyśmy stawali się rybakami ludzi, trzeba więc, byśmy szli za Jezusem. Wtedy On uzdolni nas do apostolstwa.

Żyjemy wśród ludzi. Członkowie rodziny, ludzie w środowisku pracy lub nauki, sąsiedzi czy, znajomi potrzebują Jezusa, choć nie zawsze o tym wiedzą. Bóg pragnie zbawić każdego człowieka, objawiać mu miłość, wyzwalać ze zła, prowadzić ku pełni życia w Duchu Świętym. On pragnie szczęścia dla nas i dla naszych bliźnich. Apostolstwo jest więc udziałem w zatroskaniu Jezusa o ludzkie szczęście na całą wieczność. I choć Bóg kocha każdego nieskończoną miłością i chce mieć go jak najbliżej siebie, szanuje ludzką wolność i nie zmusza do nawrócenia. Mógłby poradzić sobie bez naszego pośrednictwa, ale daje nam przywilej współpracy w łowieniu serc. 

Skoro odkrywam, jak dobry jest Pan, to spontanicznie rodzi się we mnie pragnienie, aby moi bliźni poznali i pokochali Boga, nie marnowali życia na to, co ich niszczy, zniewala, ale by przyjęli od Niego wolność i szczęście. Poznając Boga odkrywam także Jego wspaniałość, a rozważając Słowo Boże - Jego pragnienia obdarowywania nas. I wierzę, że Duch Święty przynagla mnie, abym nie zachowywał tego dla siebie, ale bym niósł nadzieję zrozpaczonym, pocieszał smutnych, pomagał bliźnim otwierać się na łaskę uzdrowienia, umocnienia. Ufam, że to w Jezusie Chrystusie jest odpowiedź na każdą ludzką słabość, biedę, problem, chorobę, zniewolenie. Bo nie chodzi tylko o pomoc w konkretnej potrzebie, ale o przyjęcie Jezusa z ufnością, wdzięcznością i posłuszeństwem.

Modlitwa

We wszystkim jesteśmy zależni od Boga. To On otwiera serca na łaskę przemiany. Trzeba zatem, byśmy zaczynali od modlitwy. W uwielbieniu inspirowanym Słowem Bożym możemy poznawać Boga prawdziwego i fascynującego; w modlitwie dziękczynnej - odkrywać Jego działanie i hojność, zaś w modlitwie prośby - błagać Pana, by wyzwalał nas z tego, co przeszkadza w ewangelizacji (np. egoizmu, pychy, lenistwa, skąpstwa, wygodnictwa), a także by uzdalniał do miłości bliźniego, do świadectwa życia oraz obdarowywał potrzebnymi w ewangelizacji zdolnościami i charyzmatami. Potrzeba też modlitwy za osoby, które pragniemy pozyskać dla Pana. Możemy zrobić listę osób z różnych obszarów (rodzina, środowisko pracy lub nauki, sąsiedzi, znajomi), zwaną listą OIKOS (słowo to oznacza nasze środowisko życia). Warto modlić się za te osoby regularnie, a nasza modlitwa ma być ufna, pokorna i wytrwała.

Świadectwo życia

Tak, jak, aby świadczyć o Bogu, który jest miłością, trzeba kochać, tak by pozyskiwać dla Ewangelii bliźnich, trzeba dla niej najpierw pozyskać samego siebie. Dla ewangelizowanego doświadczenie miłości jest ważniejsze od deklaracji słownych. Czyny mówią bowiem o wiele głośniej niż słowa. 

Na świadectwo życia składają się m.in. takie elementy, jak: uczciwość, prawość, prawdomówność, rzetelność, sumienność, pracowitość, uprzejmość, schludność, szacunek dla bliźniego, uczynność, hojność, gościnność, ofiarność, punktualność, odpowiedzialność, wierność, pogoda ducha, empatia, życzliwość, gotowość niesienia pomocy, skromność, pokora, prostota, autentyzm, wyrozumiałość, ciepło, serdeczność, miłość i wypływająca z niej postawa służby.

Przykład chrześcijańskiego życia i dobre uczynki przyciągają ludzi do wiary i do Boga. Miłość może wyrazić się w myślach, słowach i czynach, w uważnym słuchaniu i zainteresowaniu. Bardzo ważna jest akceptacja człowieka. Jezus zawsze patrzył na ludzi z miłością i już samo Jego spojrzenie przemieniało. Trzeba więc, byśmy patrzyli na ludzi tak, jak Jezus. Możemy prosić Boga, aby błogosławił wszystkich, na których spoglądamy, do których mówimy, których słuchamy. Chrystus nie odrzucał, nie przekreślał, ale kochał i dawał nadzieję. Dziś Jezus w widzialnej postaci nie chodzi po ziemi, ale On żyje w nas i przez nas pragnie okazywać ludziom swoją miłość, udzielać pociechy, zachęty, pomocy. Szczególnie ważne jest bycie z ludźmi w ich kryzysach, cierpieniach, bo w trudnej sytuacji łatwiej odkryć potrzebę Boga. Wtedy szczególnie potrzeba naszej obecności, troski, wsparcia, budzenia nadziei. Nie chodzi jednak o to, byśmy ludzi nieustannie pouczali czy zarzucali mnóstwem rad, ale byśmy służyli im tak, jak Jezus chciałby im usłużyć.

Można też zaproponować wspólną modlitwę. Przed laty odwiedził mnie znajomy. Był załamany, bo żona odeszła od niego. Podczas rozmowy zapytałem go, czy chciałby, abyśmy się razem pomodlili. Po uzyskaniu pozytywnej odpowiedzi, zachęciłem go do oddania siebie Jezusowi jako Panu i Zbawicielowi, a zarazem powierzenia Bogu swoich problemów. Po niedługim czasie żona wróciła do niego. Wzięli obydwoje udział w Seminarium Odnowy, przeżyli ogromną przemianę i włączyli się w życie wspólnoty, a także podjęli posługę ewangelizacyjną. Tak nieraz niewiele potrzeba, aby Bóg uczynił cud.

Świadectwo słowa

Ukazuje ono, jak nasze życie zostało zmienione przez Jezusa Chrystusa, jak doświadczyliśmy Bożego zwycięstwa 

Są różne rodzaje świadectw, m.in.: nawrócenia, uzdrowienia (duchowego, wewnętrznego, fizycznego, relacji), procesu wewnętrznej przemiany, ukazujące Opatrzność Bożą, Boże prowadzenie, wysłuchanych modlitw, obudzenia charyzmatów i posługiwania nimi, doświadczeń w zaangażowaniach apostolskich.

Świadectwo możemy składać nie tylko w grupie modlitewnej czy w ramach zorganizowanej ewangelizacji, ale również w zwykłej rozmowie. Nie prezentuje ono idei czy doktryn, ale konkretne wydarzenia z naszego życia, w których objawiło się zbawcze działanie Pana, a jednocześnie pokazuje, że Chrystus może to życie zmienić. Gdy dzielimy się z bliźnimi naszym osobistym doświadczeniem, może to ożywić ich wiarę, wzbudzić pragnienie zbliżenia do Boga działającego. Jezus żyje. On może i pragnie w życiu naszych rozmówców dokonywać wielkich rzeczy. Trzeba, więc byśmy starali się budzić w nich nadzieję płynącą z mocy i miłości Boga. Nie chodzi jednak o tanie pocieszanie: „Zaufaj Bogu, a wszystko będzie dobrze”. Bóg nie zawsze działa wg naszych scenariuszy. Czasem potrzeba długiej drogi, by sytuacja się przemieniła. Bóg jednak jest dobry także wtedy, gdy nie spełnia naszych oczekiwań. Nierzadko nie zaczyna od zmiany sytuacji zewnętrznej, ale od przemiany naszych serc. Zanim nawróci członków naszej rodziny, zazwyczaj chce nawrócić nas samych. Nie zawsze uzdrawia ciało, ale zawsze pragnie leczyć nas duchowo. Przydatne bywa więc proste mówienie prawdy o Bogu. Możemy powiedzieć: „Bóg dał nam dziś piękny dzień”, „dzieci są jednym z najcenniejszych darów Bożych” lub „te piękne krajobrazy nasuwają mi myśl, jak wspaniały i potężny musi być Ten, kto je stworzył”. 

Błędy, których warto unikać

Nie jestem idealnym ewangelizatorem. Popełniłem w życiu wiele błędów, ale staram się z nich wyciągać wnioski. Pragnę ostrzec przed takimi błędami, jak:

  • niecierpliwość, krytycyzm, próba osądzania rozmówcy,
  • uszczęśliwianie na siłę - brak szacunku dla wolności drugiego człowieka,
  • moralizatorstwo,
  • wywyższanie się,
  • zbyt długie monologi, przekazywanie zbyt wielu informacji naraz,
  • brak uważnego słuchania,
  • za małe zainteresowanie tym, co interesuje rozmówcę,
  • zbyt mała wrażliwość na jego uczucia, potrzeby i problemy,
  • niewłaściwe motywacje (np. chęć odniesienia sukcesu ewangelizacyjnego ważniejsza od drugiego człowieka),
  • pouczanie i radzenie,
  • teoretyzowanie, posługiwanie się sloganami,
  • nadmierne mówienie o sobie (świadectwo i dzielenie jest przydatne, ale należy zachować umiar),
  • przedstawianie Boga jako automatu do spełnienia życzeń;
  • postawa polemiczna (powinniśmy starać się ocalać w wypowiedzi rozmówcy to, co wartościowe, a nie koncentrować się na jej słabych punktach).

Warto pamiętać o tym, że to Bóg daje łaskę nawrócenia, a nie ewangelizator. Pan znajdzie najlepszy czas i sposób na przemianę ludzkiego serca. Bywa tak, że ktoś zbliża się do Boga po wielu latach modlitwy za niego. To Jezus jest Zbawicielem, a nie ktoś z nas. My siejemy, lecz wzrost daje Bóg.

Biblioteka formacji
„Nieustannie stykamy się, jeśli nie poprzez doniesienia mediów, to we własnych kontaktach, z kryzysem wspólnoty. W pewnym momencie osoba uświadamia...
Napełnienie Duchem Świętym i doświadczenie żywej, radosnej wspólnoty chrześcijańskiej, jakie staje się udziałem wielu osób w grupach i wspólnotach...
Od czego zacząć? Czy od przypomnienia i ogólnego rozważania, że w drugiej połowie XX wieku i aż po dzień dzisiejszy, nastał kryzys w przystępowaniu...
Jednym ze środków rozwoju życia duchowego są sakramenty. Przez nie - przy pomocy znaków - widoczna staje się niewidzialna łaska, która spływa na...
Z o. Robertem Bujakiem SJ, rozmawia Agnieszka Strzępka. Agnieszka Strzępka: Po co człowiekowi spowiedź? Dlaczego may się spowiadać? o. Robert Bujak...
Newsy
Drodzy Liderzy, Animatorzy, członkowie grup modlitewnych i wspólnot Katolickiej Odnowy w Duchu Świętym! W związku z rozprzestrzenianiem się pandemii...
Nowa wizja funkcjonowania i współpracy Krajowego Zespołu Koordynatorów Katolickiej Odnowy w Duchu Świętym (KZK), przedstawienie bp Andrzeja...
"Duch Jezabel nie działa nigdy sam. Nie chce być łatwo rozpoznany, dlatego „współpracuje” z duchem podziału. Jeśli w jakiejś wspólnocie kościelnej...
„Narodziny Jezusa nie zapewniają uspokajającego ciepła w kominku, ale boski dreszcz, który wstrząsa historią. Boże Narodzenie to zwycięstwo pokory...
Zmarł Bp Bronisław Dembowski, wieloletni i wypróbowany Przyjaciel Wspólnot Odnowy w Duchu Świętym, delegat KEP dla Odnowy oraz świa dek powstającej...