fbpx


Głód to nie tylko łaknienie chleba, to pragnienie Słowa Bożego, pragnienie miłości.
(Matka Teresa z Kalkuty)

Chrześcijanin, który pragnie owocnie pielgrzymować przez życie, potrzebuje odpowiedniego „drogowskazu” i „przewodnika”. Takim GPS-em, z najdokładniejszą i zawsze aktualną mapą, na której znajdują się wyszczególnione punkty orientacyjne, jest Słowo Boże. Na pewno w życiu każdego z nas nie brakuje sytuacji, w których tęsknimy za słowem od Boga. Tyle jest pytań w codzienności. Chcemy postępować tak, jak On tego pragnie, natomiast nie wiemy, jak Go usłyszeć, zrozumieć.

 

Owocna współpraca ze Słowem, czyli troska o zaspokojenie wpisanego w serce człowieka głodu, domaga się, by ten „list Boga do ludzi”: poznawać, podejmować wysiłki w zrozumieniu, a szczególnie we wprowadzaniu w życie. Zakłada to ciągły powrót do Źródła.

Krok pierwszy – poznanie

Poznanie Słowa dokonuje się na gruncie nieustannego kontaktu z nim. A okazji ku temu jest wiele, począwszy od uroczystych celebracji liturgicznych, jak Eucharystia czy nabożeństwa Słowa, aż po osobistą lekturę, połączoną z lectio divina. Tak jak nie ma innej możliwości, by nauczyć się czegoś, jak regularne ćwiczenia, tak nie ma innej możliwości poznania Słowa, jak ciągłe obcowanie z nim w duchu wiary. Pomocą w procesie poznawania słowa jest obecność Ducha Świętego w Kościele, który prowadzi nas do „całej prawdy” (J 16,13). Stąd ważne, by przed przystąpieniem do dialogu ze Stwórcą, przyzywać pomocy i wstawiennictwa Ducha miłości.

Bóg, który w Starym Testamencie przemawiał „wielokrotnie i na różne sposoby”, posyłając proroków, w najdoskonalszy sposób przemówił przez Jednorodzonego Syna (por. Hbr 1, 1-2). To On stał się Słowem, które zamieszkało na ziemi, by opromienić jej mroki i cienie śmierci (Łk 1, 79). Światło Syna Bożego zajaśniało nowym blaskiem, który przyćmiewa wszystko inne i promieniuje na nas, gdy sięgamy po Biblię. Nadal z Jego zbawczych słów płynie moc i siła do życia, przemiany umysłu i serca. Stąd poznanie Pisma Świętego – jak naucza św. Hieronim – rodzi poznanie Chrystusa. Obok Pisma, drugim „kanałem” jest Tradycja, która „pochodzi od Apostołów i przekazuje to, co oni otrzymali z nauczania i przykładu Jezusa, oraz to, czego nauczył ich Duch Święty” (KKK 83). Nasza wierność Tradycji polega zatem na „komunii wiary i sakramentów otrzymanych od Apostołów, [co] stanowi kryterium, które zapewnia jedność w wielości form tradycji liturgicznych. Komunia ta jest oznaczana i zapewniana przez sukcesję apostolską” (KKK 1209).

Odpowiedzialność za przekaz nieskażonego depozytu wiary, w tym także właściwą interpretację Słowa Bożego, została przekazana tym, którzy przez „włożenie rąk” otrzymali sukcesję apostolską i z pomocą Ducha Świętego kierują Kościołem. Ich zadaniem, jako nauczycielskiego urzędu Kościoła, jest autentyczna interpretacja słowa Bożego zobowiązująca wiernych. Ten urząd przysługuje jedynie biskupom w łączności z papieżem. Może być sprawowany w sposób zwyczajny, kiedy biskupi w łączności z biskupem Rzymu jednomyślnie nauczają wiary lub w sposób nadzwyczajny, kiedy biskupi zebrani na soborze powszechnym są nauczycielami i sędziami w sprawach wiary i obyczajów albo kiedy biskup Rzymu jako głowa kolegium biskupów mocą swego urzędu jako najwyższy pasterz i nauczyciel wszystkich wiernych ogłasza definitywnym aktem naukę wiary i obyczajów.

Krok drugi – zrozumienie

Poznanie Słowa domaga się zrozumienia, w którym „głównym problemem pozostaje interpretacja i inkulturacja Słowa Bożego” (por. n. 46). Jak napisał, na swoim blogu, poświęconym XII Zwyczajnemu Zgromadzeniu Ogólnemu Synodu Biskupów, pod datą 8 października 2008 r., abp Gądecki: „Focolarini zwracają uwagę na to, że wspólnota jest naturalnym miejscem interpretacji Słowa Bożego. Ono w niej dojrzewa. To słuchanie razem jest czymś, co nie tylko pozwala zatrzymać to słowo we wnętrzu Kościoła; ale, poprzez razem, potem wychodzi na zewnątrz, również do niewierzących, do tych, którzy praktycznie nigdy nie trafiliby do wspólnoty Kościoła”. Rodzą się jednak pewne konkretne niebezpieczeństwa w interpretacji: „interpretacja Biblii zbyt często staje się nadmiernie racjonalistyczna, oparta przede wszystkim na założeniach filozoficznych i że należałoby raczej wrócić do duchowego sposobu interpretacyjnego sprawdzonego u Ojców Kościoła. Skoro Bóg mówi zarówno przez słowa, jak i poprzez milczenie, czy nie byłoby konieczne też więcej czasu poświęcać w parafiach adoracji Słowa, podobnie jak ma to miejsce w przypadku adoracji eucharystycznej? Czy nie należy więcej modlić się Słowem Bożym, a nie tylko słuchać go uszami?”.

W Kontekście zrozumienia Słowa ważne miejsce zajmuje problem inkulturacji, czyli dotarcia do najgłębszych warstw kultury - religii i etyki - jakie istnieją w człowieku i w społeczeństwie. W „Redemptoris missio” Jan Paweł II ujmuje inkulturację jako „wewnętrzne przekształcenie autentycznych wartości kulturowych przez ich integrację w chrześcijaństwie i zakorzenienie chrześcijaństwa w różnych kulturach (…). Sam Kościół powszechny przez inkulturację Kościołów lokalnych wzbogaca się o nowe formy wyrazu i wartości w różnych dziedzinach życia chrześcijańskiego, takich jak ewangelizacja, kult, teologia, dzieła miłosierdzia; poznaje i wyraża jeszcze lepiej tajemnicę Chrystusa, a jednocześnie jest pobudzany do stałej odnowy” (n. 52). Skoro „jeden jest Pan, jedna wiara, jeden chrzest” (Ef 4, 5), trzeba podejmować działania, żeby ludzie różnych kultur przyjęli jedną Ewangelię. „Inkulturacja powinna stać się „wyrazem chrześcijańskiego doświadczenia wspólnoty” (Redemptoris missio, 54). 

Krok trzeci - wprowadzenie w życie

Najbardziej „praktyczny” moment w procesie zaspokajania głodu Słowa jest „życie Słowem Bożym na co dzień”, a więc wprowadzanie usłyszanego Słowa w życie. Tyle jest pytań w naszej codzienności, chcemy postępować tak, jak On tego pragnie, natomiast nie wiemy, jak Go usłyszeć, zrozumieć. Potrzebny jest tu nieustanny dialog ze Słowem, na wzór Maryi, który owocuje konkretną postawą życiową: Błogosławiona, która uwierzyła, że spełnią się słowa powiedziane Jej od Pana (Łk 1,45). Potem całe życie Maryja rozważała w swoim sercu słowo Boże (por. Łk 2,51).

Gdy przyjmujemy Boża mowę swoim życiem, wypowiadamy nieustanne fiat. To sprawia, że nasze życie jest coraz bardziej „zanurzone w Bogu”, dla którego „nie ma nic niemożliwego” (Łk 1, 37). Wtedy wierzymy głęboko, że wszystko zależy od Boga i dokładamy starań, aby nasza współpraca z łaską przemieniała nas wewnętrznie. W ten sposób stajemy się podobni do ewangelicznego architekta wznoszącego dom na Skale (por. Mt 7, 24).

Kiedy zabraknie owocnego wsłuchiwania się w Słowo i minie chwilowy zapał, to gmach naszego życia duchowego narażony jest na wiele niebezpieczeństw, które Ewangelia przedstawia za pomocą konstrukcji „domu na piasku” (por. Mt 7, 26). Wtedy życiowe doświadczenia i niepowodzenia zdają się górować nad człowiekiem, który w konsekwencji popada w zniechęcenie i brak nadziei. Zabiera wtedy „swoje bogactwa” i odchodzi od Boga – czasem nawet na całe lata. Pozostaje przy tym pełen smutku (por. Mk 10, 22). Aby owocnie żyć Słowem Boga potrzebne jest więc nasze nieustanne otwieranie się, robienie Bogu miejsca (w duchowości używa się słowa „bierność”) i współpraca w myśl słów św. Ignacego: „módl się tak, jakby wszystko zależało od Boga i pracuj tak, jakby wszystko zależało tylko od ciebie”.

Ważne świadectwo o Słowie w życiu Jana Pawła II dał kard. S. Dziwisz: „Jan Paweł II nie tylko czytał codziennie Pismo Święte, ale żył Słowem Bożym i dał świadectwo przywiązania i ważności Pisma Świętego w dniu ostatnim, gdy się ze wszystkimi już pożegnał. Zdając sobie sprawę, że odchodzi, poprosił żeby mu czytano Pismo Święte. Ks. Tadeusz Styczeń czytał mu dziewięć rozdziałów Ewangelii św. Jana. To było Jego przygotowanie na spotkanie z Chrystusem, z Bogiem. Pismo Święte, z którym tak się zżył, w pewnym sensie poszło z Nim na tamten świat. Było na Jego trumnie, zamknęło się, a potem się otworzyło, bo z tym Pismem Świętym przeszedł do nowego życia”.

Krok czwarty – powrót do Źródła

„W Piśmie świętym objawia się (...) przedziwne ‘zniżanie się’ wiecznej Mądrości” (DV 13). Stąd ważne jest nieustanne poszukiwanie tej Mądrości. Papież Jan Paweł II, niezwykle gorący miłośnik Pisma Świętego, zachęcał do nieustającej jego lektury: „Nie przestawajmy obcować z Ewangelią, słowem Boga żywego, z Pismem Świętym, abyśmy także siebie samych lepiej poznali i zrozumieli, jakie jest nasze powołanie w Chrystusie - Słowie Wcielonym”.

Dokument „Instrumentum laboris” zaprasza, aby wczytać się na nowo w teksty Soboru Watykańskiego II, w szczególny sposób w cztery konstytucje, a  wśród nich w dokument „O objawieniu Bożym” [Dei Verbum]. „który daje szeroki i bardzo dobry dostęp w wierze do Słowa Bożego przekazanego w Piśmie” (n. 47). Wszystko po to, by lepiej poznać przesłanie, które kieruje do nas Mądrość Boża.

W Kościele (także polskim) pojawiają się coraz to nowe dzieła przekładu Pisma Świętego z języków oryginalnych. Wszystko po to, aby Słowo było przybliżone współczesnemu człowiekowi współczesnym językiem, rozumianym w konkretnym kontekście, stanowiącym konkretne zwierciadło danego czasu. Warto w tym miejscu zachęcić też do licznych komentarzy biblijnych i opracowań, które mają ułatwić zrozumienie czytanego Słowa. „Dziś istnieje bardzo wiele, z reguły dobrze przygotowanych, technik i narzędzi kontaktu z Biblią: komentarze, wprowadzenia do Biblii, Biblie dla dzieci i młodzieży, książki duchowe, pisma naukowe i popularnonaukowe, nie wspominając o rozległej dziedzinie mediów, prostych i zaawansowanych, służących komunikacji z Biblią” (n. 47).

Zakończenie

Głód to nie tylko łaknienie chleba. Jasno przypomniał tę prawdę Jezus w czasie kuszenia na pustyni: Nie samym chlebem żyje człowiek, lecz każdym słowem, które pochodzi z ust Bożych (Mt 4,4). Warto więc nieustannie wczytywać się i wsłuchiwać w Słowo Boże, które daje zrozumienie, nakreśla sens i cel życia, aby karmić się nim, zaspokajając jeden z najważniejszych życiowych głodów. Bo „w Piśmie Świętym każdy może znaleźć - jeśli tylko szuka - odpowiedź na dręczące go pytania” (św. Grzegorz Wielki). W Piśmie Świętym nie powinno się więc szukać czegoś, co można by powiedzieć innym albo czegoś, co może zainteresować, lecz trzeba pozwolić, by Bóg mówił. Dlatego – jak przypomina „Instrumentum laboris” [n. 47] - „nic nie może zastąpić osobistej, regularnej i cierpliwej pracy w modlitwie”. Wszystko po to, by Słowo stało się nam znane z osobistego spotkania, a nie tylko ze słyszenia.

 

Biblioteka formacji
„Nieustannie stykamy się, jeśli nie poprzez doniesienia mediów, to we własnych kontaktach, z kryzysem wspólnoty. W pewnym momencie osoba uświadamia...
Napełnienie Duchem Świętym i doświadczenie żywej, radosnej wspólnoty chrześcijańskiej, jakie staje się udziałem wielu osób w grupach i wspólnotach...
Od czego zacząć? Czy od przypomnienia i ogólnego rozważania, że w drugiej połowie XX wieku i aż po dzień dzisiejszy, nastał kryzys w przystępowaniu...
Jednym ze środków rozwoju życia duchowego są sakramenty. Przez nie - przy pomocy znaków - widoczna staje się niewidzialna łaska, która spływa na...
Z o. Robertem Bujakiem SJ, rozmawia Agnieszka Strzępka. Agnieszka Strzępka: Po co człowiekowi spowiedź? Dlaczego may się spowiadać? o. Robert Bujak...
Newsy
Drodzy Liderzy, Animatorzy, członkowie grup modlitewnych i wspólnot Katolickiej Odnowy w Duchu Świętym! W związku z rozprzestrzenianiem się pandemii...
Nowa wizja funkcjonowania i współpracy Krajowego Zespołu Koordynatorów Katolickiej Odnowy w Duchu Świętym (KZK), przedstawienie bp Andrzeja...
"Duch Jezabel nie działa nigdy sam. Nie chce być łatwo rozpoznany, dlatego „współpracuje” z duchem podziału. Jeśli w jakiejś wspólnocie kościelnej...
„Narodziny Jezusa nie zapewniają uspokajającego ciepła w kominku, ale boski dreszcz, który wstrząsa historią. Boże Narodzenie to zwycięstwo pokory...
Zmarł Bp Bronisław Dembowski, wieloletni i wypróbowany Przyjaciel Wspólnot Odnowy w Duchu Świętym, delegat KEP dla Odnowy oraz świa dek powstającej...