fbpx


Św. Ignacy tak określa cel Ćwiczeń Duchowych: „służące do przezwyciężenia samego siebie i do uporządkowania swego życia - bez kierowania się jakimkolwiek przywiązaniem, które byłoby nieuporządkowane” [ĆD 21]. O nieuporządkowanych przywiązaniach (uczuciach) mówi też na samym początku książeczki Ćwiczeń [ĆD 1]. Wynika z tego, że nieuporządkowane uczucia blokują człowieka i hamują jego postęp na drodze do zjednoczenia z Bogiem (drodze do świętości).

 

Jak uporządkować to, co nieuporządkowane?

Aby na to odpowiedzieć, trzeba najpierw określić, czym są uczucia nieuporządkowane. Są niczym innym jak stawianym przez ludzką naturę oporem wobec Boga i Jego woli. To spontaniczna skłonność człowieka (owoc grzechu pierworodnego), która prowadzi go do oddalenia się od Boga, do uniezależnienia się od Jego boskiej woli. Co ciekawe, uczucia nieuporządkowane nie są grzechem. Człowiek ma dobre pragnienia i chce czynić dobro. Nieuporządkowanie polega na tym, że w swoich wyborach nie stawia Boga jako celu ostatecznego swego istnienia. Uczucia nieuporządkowane są ukonkretnieniem pojęcia „pożądanie”. Człowiek zamiast ku Bogu skłania się ku czemuś innemu i jego uczucia (utrwalone emocje) niejako „przyklejają się” do tej rzeczy czy osoby, tworząc właśnie nieuporządkowane przywiązanie. Nieporządek w człowieku oznacza obranie niewłaściwego kierunku życia. Koncentruje go na sobie (egoizm) i swoich potrzebach, lecz czyni to pod pozorem dobra, pobożności, dbania o innych, itd.

Uczucia w człowieku (łac. affectio, gr. eros) są formą miłości, która dąży ku drugiemu lub łączy się z nim jako obiektem. Są dynamizmem, energią, która pcha człowieka w jakimś kierunku. Jako takie znajdują się one pomiędzy zwykłym impulsem, spontanicznym, skoncentrowanym na sobie samym i zaspokajaniu swoich potrzeb (łac. appetitus, gr. thymós), a miłością, która jest całkowitym darem z siebie dla innych (łac. caritas, gr. agapé). Nie są więc grzechem, ale kiedy człowiek utraci sprzed oczu cel swojego życia, wtedy prowadzą go do życia skoncentrowanego na sobie. Cała droga Ćwiczeń, jaką proponuje św. Ignacy, służy temu, by człowiek uświadomił to sobie i podjął wysiłek na rzecz zmiany kierunku swojego życia. Tym właśnie jest nawrócenie w swej istocie.

Jeżeli Ćwiczenia Duchowe służą „do przezwyciężenia siebie samego i do uporządkowania swego życia” [ĆD 21], to zawiera się w tym podwójne działanie: negatywne i pozytywne. Najpierw należy usunąć to, co jest nieuporządkowane. Temu zadaniu odpowiada I tydzień Ćwiczeń czyli – według klasycznej definicji – droga oczyszczająca. Człowiek może być autentycznie wolny tylko wtedy, kiedy zwycięża i reorientuje, czyli „porządkuje” swoje uczucia (przywiązania). W tym pierwszym etapie rekolekcji uczucia „oczyszczają się” przez działanie negatywne. Polega to na odczuciu wstrętu i porzuceniu swoich pożądliwych tendencji, skoncentrowanych na sobie samym. Dzieje się to przez medytowanie destrukcyjnych efektów grzechu. Grzech objawia się tu jako „pożerająca” i egoistyczna siła uczuć. Podczas II tygodnia Ćwiczeń oczyszczanie uczuć odbywa się poprzez drogę pozytywną, która polega na kontemplowaniu tajemnic życia Chrystusa. To wpatrywanie się w Jego życie ma za zadanie upodobnić nas do Niego, „wdrukować” w nas Jego obraz. Już w pierwszym tygodniu Ćwiczeń ta droga pozytywna jest antycypowana w kolokwiach przed Chrystusem ukrzyżowanym. Jezus wiszący na krzyżu przyciąga rekolektanta i staje się dla niego „obiektem” miłości [ĆD 53]. Droga oczyszczająca nie kończy się wraz z pierwszym tygodniem rekolekcji, ponieważ w połowie drugiego tygodnia znajdziemy medytację o trzech parach ludzi [ĆD 149-157], która powraca do tematu porządkowania uczuć. Chodzi w niej o zdobycie „ignacjańskiej obojętności”, która nie oznacza niewrażliwości względem osób i rzeczy, ale wolność wobec nich (czyli brak nieuporządkowanego przywiązania). Jest to zawarte w fundamentalnym uczuciu: „we wszystkim kochać i służyć Bogu, Panu naszemu” [ĆD 363].

Cielesność na drodze do świętości

Na drodze przemiany i nawrócenia, św. Ignacy prowadzi człowieka od tego, co cielesne ku temu co duchowe. Pragnie uporządkować uczucia (przywiązania), chce uzdrowić i ukierunkować całą sferę zmysłową, a to wszystko po to, by człowiek mógł w wolności („obojętność ignacjańska”) służyć Bogu i ludziom. Wiemy, że nie jest łatwo dotknąć i przemienić to, co jest w nas najgłębsze i potrzeba codziennego wysiłku podejmowanego z wiernością. Ignacy w Ćwiczeniach proponuje konkretne kroki, które przemieniając nasze postawy „cielesne”, dotkną naszego ducha i nawrócą całe nasze życie. 

Zaczyna od rzeczy bardzo podstawowych, które być może wydają się banalne, ale które mają olbrzymie znaczenie w początkowych etapach życia duchowego. Wskazuje na działania, które wpływają na zmysły, wzbudzają w nich poruszenie, pewien niepokój – w ten sposób, poprzez „ekstremalne” warunki pobudzają je do zmiany i przyjęcia nowych postaw. 

Zatrzymajmy się teraz na kilku sugestiach zawartych w książeczce Ćwiczeń:

- w zależności od tematu modlitwy (radosne lub bolesne, smutne) odpowiednie operowanie światłem i ciemnością w miejscu modlitwy, np. medytując o grzechach zasłonić okna, zamknąć drzwi, by móc odczuć ciemności grzechu [ĆD 79];

- panowanie nad słowami i śmiechem, a także nad spojrzeniem [ĆD 80-81];

- pokuta w jedzeniu i w ilości snu. Dla Ignacego odcinanie tego, co jest nadmierne nie jest pokutą lecz umiarkowaniem (dochodzeniem do słusznej miary). Pokuta zaczyna się, kiedy człowiek ujmuje sobie z tego, co dla niego odpowiednie. Nie głosi jednak ascezy absolutnej, gdyż można ją stosować pod warunkiem, że nie szkodzi zdrowiu i nie spowoduje znacznego osłabienia i choroby [ĆD 83-84];

- surowość względem ciała. Ignacy zaznacza, że chodzi o sprawienie sobie bólu a nie choroby (stąd umiar we wszelkich pokutach). Jednym z celów takiej pokuty, wskazanych już wyżej, jest „przezwyciężenie samego siebie, aby zmysłowość nasza była posłuszna rozumowi...” [ĆD 85-87];

- w samej modlitwie odprawianej codziennie każe Ignacy poszukiwać własnego miejsca, w którym znajdziemy to, czego szukamy (spotkamy się rzeczywiście z Bogiem), odpowiedniego czasu, wytrwania w wyznaczonym czasie modlitwy (nie skracanie jej ani zbytnie nie przedłużanie), itp. [ĆD 6, 12, 75, 76].

O zmysłach i modlitwie z ich zastosowaniem

Zmysły służą człowiekowi do komunikowania się z rzeczywistością zewnętrzną. Każdy ze zmysłów: wzrok, słuch, dotyk, smak i węch – jest jak drzwi, przez które dokonuje się przejście ze świata zewnętrznego do świata wewnętrznego człowieka. To, co człowiek „chwyta” zmysłami zostaje zapisane w jego umyśle, zarówno w wymiarze poznawczym, w wyobraźni, jak i wymiarze uczuciowym. Człowiek swoimi zmysłami „wyczuwa” rzeczywistość i jest na nią wrażliwy. Ta wrażliwość jest czymś koniecznym, ale bardzo często myli się ze zmysłowością, która jest przywiązaniem zmysłów do pewnych przedmiotów. W ten sposób zostajemy pozbawieni wolności. Znów widzimy, że kiedy to przywiązanie zmysłów nie jest w człowieku przezwyciężone, blokuje jego drogę w stronę wolności, blokuje ignacjańską „obojętność” i czyni niemożliwym dokonanie dobrych wyborów życiowych („i tak wedle większego poruszenia rozumu, a nie wedle jakiegoś poruszenia natury zmysłowej, powinna się dokonać decyzja w danej sprawie” [ĆD 182]). Nasze zmysły potrzebują być odpowiednio „edukowane” i w rekolekcjach ignacjańskich dzieje się to podczas modlitwy zwanej kontemplacją z zastosowaniem zmysłów.

Modlitwa ta polega na tym, by „widzieć osoby wzrokiem wyobraźni, słuchać uszami wyobraźni co mówią lub co mówić mogą, wąchać i smakować zmysłem węchu i smaku w wyobraźni nieskończoną słodycz i łagodność Bóstwa, dotykać zmysłem dotyku”. Podczas, gdy zwyczajna kontemplacja, którą rekolektant odprawia, angażuje zasadniczo tylko zmysł wzroku i słuchu, tutaj mamy do czynienia z wejściem w daną scenę ewangeliczną wszystkimi zmysłami. Człowiek, poprzez zmysły wewnętrzne, „przesiąka” tym, co kontempluje i krok po kroku zostaje przez to przemieniony. Znamy ten proces z naszej codzienności. Każdego dnia bombardują nas tysiące obrazów i dźwięków płynących z telewizji, radia, internetu, gazet. Oddziałują one na nas, zmieniając nasze postawy, wybory, decyzje (np. wpływ reklam, naśladowanie postaw „autorytetów” z popularnych seriali, itd.). W modlitwie z zastosowaniem zmysłów objawia się geniusz Ignacego, który chce, by rekolektant był przemieniany i ewangelizowany przez Chrystusa (Jego Człowieczeństwo i Bóstwo), a nie przez świat i jego nieuporządkowanie.

Chociaż zastosowanie zmysłów Ignacy wprowadza w II tygodniu Ćwiczeń, to już w pierwszym tygodniu umieścił to samo ćwiczenie w formie negatywnej – medytacja o piekle. Jest swoistą terapią szokową, gdyż chodzi w niej o to, by człowiek odrzucił rzeczywistość, którą medytuje. Rekolektant jest zaproszony, by po kolei wszystkim zmysłami wewnętrznymi odczuć jak odrażające jest piekło: ma poczuć jak cuchnie zgnilizną i siarką, ma dotykać ogień, który pali duszę, ma słuchać lamentów, wycia i bluźnierstw potępionych, ma smakować rzeczy gorzkich jak łzy, smutek, ma widzieć ogromne ognie i dusze jakby w ciałach ognistych. Każdy ze zmysłów jest doprowadzony aż do ekstremum niezadowolenia, czy wręcz obrzydzenia, tak by w sposób spontaniczny człowiek odrzucił piekło, a więc i grzech, który do niego prowadzi. 

Odrzuciwszy grzech i piekło, rekolektant wchodzi w kolejne tygodnie, gdzie tematem zastosowania zmysłów jest człowieczeństwo i bóstwo Jezusa Chrystusa. Podczas jego odprawiania zaczyna się porządkowanie i przemiana (transformacja) całej sfery afektywnej w człowieku. Ma on znaleźć upodobanie w człowieczeństwie Chrystusa, w Jego słowach, gestach, postawach i pozwolić się przez nie przemienić. Celem więc jest, by przy pomocy wyobraźni i jej zmysłów zamienić jedne obrazy na inne – zebrane w pamięci uczucia nieuporządkowane zostają uzdrowione przez nowe uczucia, które otrzymuje umysł przez kontemplowanie człowieczeństwa Chrystusa.

Co dalej?

Człowiek jest istotą cielesno-duchową i wszelka przemiana musi objąć obie te sfery. Wchodzącemu na drogę nawrócenia św. Ignacy proponuje rozpocząć od tego, co widzialne, dotykalne, materialne – a więc od cielesności, by tym sposobem przemienić serce – najintymniejszą sferę człowieka, w której spotyka się on ze sobą samym i z Bogiem. Nie trzeba robić wielkich rzeczy. Wystarczy krok po kroku, konsekwentnie poddawać Bogu to, co w nas nieuporządkowane. Potrzebujemy przez pracę nad sobą i kontemplowanie Chrystusa zamieniać stare schematy i postawy na odnowione. Trzeba mieć świadomość, że ostatecznie to Bóg wzywa nas na drogę ciągłego nawracania się. To Jemu najbardziej zależy na tym, by ten proces dokonał się w pełni i by uczynił z nas nowego człowieka na wzór zmartwychwstałego Chrystusa.

Biblioteka formacji
„Nieustannie stykamy się, jeśli nie poprzez doniesienia mediów, to we własnych kontaktach, z kryzysem wspólnoty. W pewnym momencie osoba uświadamia...
Napełnienie Duchem Świętym i doświadczenie żywej, radosnej wspólnoty chrześcijańskiej, jakie staje się udziałem wielu osób w grupach i wspólnotach...
Od czego zacząć? Czy od przypomnienia i ogólnego rozważania, że w drugiej połowie XX wieku i aż po dzień dzisiejszy, nastał kryzys w przystępowaniu...
Jednym ze środków rozwoju życia duchowego są sakramenty. Przez nie - przy pomocy znaków - widoczna staje się niewidzialna łaska, która spływa na...
Z o. Robertem Bujakiem SJ, rozmawia Agnieszka Strzępka. Agnieszka Strzępka: Po co człowiekowi spowiedź? Dlaczego may się spowiadać? o. Robert Bujak...
Newsy
Drodzy Liderzy, Animatorzy, członkowie grup modlitewnych i wspólnot Katolickiej Odnowy w Duchu Świętym! W związku z rozprzestrzenianiem się pandemii...
Nowa wizja funkcjonowania i współpracy Krajowego Zespołu Koordynatorów Katolickiej Odnowy w Duchu Świętym (KZK), przedstawienie bp Andrzeja...
"Duch Jezabel nie działa nigdy sam. Nie chce być łatwo rozpoznany, dlatego „współpracuje” z duchem podziału. Jeśli w jakiejś wspólnocie kościelnej...
„Narodziny Jezusa nie zapewniają uspokajającego ciepła w kominku, ale boski dreszcz, który wstrząsa historią. Boże Narodzenie to zwycięstwo pokory...
Zmarł Bp Bronisław Dembowski, wieloletni i wypróbowany Przyjaciel Wspólnot Odnowy w Duchu Świętym, delegat KEP dla Odnowy oraz świa dek powstającej...