fbpx

Napełnienie Duchem Świętym i doświadczenie żywej, radosnej wspólnoty chrześcijańskiej, jakie staje się udziałem wielu osób w grupach i wspólnotach Odnowy Charyzmatycznej, wprowadza w nowy wymiar życia chrześcijańskiego. Dominuje w nim radość wiary, wynikająca z osobistego doświadczenia Bożej miłości. W Duchu Świętym rozpoznajemy Boga jako kochającego Ojca, który z miłości do nas, posłał na świat Jezusa Chrystusa, aby ukazał nam miłość największą z możliwych, oddając życie dla naszego zbawienia. W tej perspektywie nasze życie nabiera kolorów, wszystko staje się proste i oczywiste, i nie ma rzeczy niemożliwych. Takie doświadczenie jest wspaniałym darem Boga, ale w naszej ziemskiej rzeczywistości stan emocjonalnego uniesienia i entuzjazmu nie trwa wiecznie.

To, co przeżywamy w sferze emocjonalnej podlega zmienności. Dlatego czymś normalnym jest, że po okresie entuzjazmu przychodzi konfrontacja z trudnościami życia codziennego. Dają one o sobie znać w różny sposób i na różnych płaszczyznach: osobistej, rodzinnej, zawodowej, wspólnotowej, religijnej, zdrowotnej, itp. Okazuje się także, że pogłębiona więź z Chrystusem, intensywniejsza modlitwa i uczestnictwo we wspólnocie modlitewnej nie zabezpieczą przed trudnościami, a zwłaszcza przed cierpieniem. W dodatku także nasze wzajemne relacje też nie osiągają nagle doskonałości i idealnej harmonii. Pojawiają się w nich tarcia, konflikty, a na różnych płaszczyznach sytuacje określane modnym słowem „kryzys”. W tym kontekście dość często odwołujemy się do krzyża, nazywając tak rozmaite spotykające nas trudności. W ten sposób pragniemy powiązać spotykające nas trudności ze zbawczym cierpieniem Chrystusa. Czy jednak każde cierpienie samo przez się stanowi krzyż? Czy każdy kryzys sam w sobie jest krzyżem?

Od cierpienia do krzyża

Doświadczenie cierpienia i poszukiwanie sposobów jego wyjaśnienia to jedno z najtrudniejszych zagadnień, z jakim zmaga się ludzkość. Autor Księgi Rodzaju wskazuje, że źródłem cierpienia, trudu i umierania jest niewierność człowieka wobec Boga i poszukiwanie szczęścia poza Nim (por. Rdz 3, 16-19). W świetle słowa Bożego cierpienie nie należało do Bożego planu wobec człowieka, dlatego jest postrzegane jako przeszkoda w osiągnięciu szczęścia, zagrożenie, czy wręcz przekleństwo i kara za grzech. Jan Paweł II stwierdził wprost, że „cierpienie samo w sobie jest doznawaniem zła” (List apostolski Salvifici doloris, 26). Nic dziwnego, że człowiek instynktownie się przed nim broni i czyni wszystko, by go uniknąć. Mimo to, cierpienie należy do najbardziej powszechnych doświadczeń. Pismo św. potwierdza doświadczenie powszechności cierpienia, przed którym nikt nie może się zabezpieczyć, choć dosięga ono ludzi z różną intensywnością i różnie jest przeżywane. Autor Księgi Koheleta, w pesymistycznym odnotował: Bo wszystkie dni [człowieka] są cierpieniem, a zajęcia jego utrapieniem. Nawet w nocy serce jego nie zazna spokoju. To także jest marność (Koh 2,23). Mimo dysproporcji w ilości i jakości cierpienia przypadającego na poszczególnych ludzi, możemy za Janem Pawłem II przyznać, że „w takiej lub innej postaci cierpienie zdaje się być - jest - prawie nieodłączne od ziemskiego bytowania człowieka” (Salvifici doloris, 3).

Cierpienie kojarzymy z chorobą i bólem fizycznym. Zdajemy sobie jednak sprawę, że nie jest to ani jedyna, ani najdotkliwsza jego postać. Oprócz cierpienia fizycznego dotyka nas także psychiczne oraz duchowe, i trudno jest porównywać dotkliwość tych różnych rodzajów.

Można rozróżnić cierpienie zawinione oraz niezawinione, w zależności od tego, czy jest on skutkiem naszych działań i wyborów, czy też dotyka nas ono w efekcie działań innych ludzi lub też niezależnie od jakichkolwiek działań ludzkich (np. choroba, katastrofy naturalne, etc.). Mentalność starotestamentalna wiązała cierpienie z grzechem, widząc w nim jego następstwo, a nawet karę za grzech (por. J 9,2). Natomiast chrześcijaństwo wiąże je z krzyżem i to do tego stopnia, że każde cierpienie, trudność czy przeciwności skłonni jesteśmy określać mianem krzyża. Jednak, czy rzeczywiście każde cierpienie możemy nazwać krzyżem?

Z pewnością stosunek Jezusa do cierpienia i krzyża budził zdziwienie i zgorszenie Apostołów. Piotr nawet upominał Mistrza, gdy Ten otwarcie mówił o czekającej Go w Jerozolimie męce i śmierci (por. Mt 16,22). Dla Jezusa męka, cierpienie i śmierć na krzyżu nie były przypadkowe i nie był efektem porażki w starciu z przeciwnikami religijnymi i politycznym, ale konsekwencją wolnej decyzji, by odkupić ludzkość z grzechu. Była to decyzja Syna Bożego, by - wypełniając wolę Boga Ojca - przyjąć ludzką naturę podległą cierpieniu i śmierci, a w ten sposób przyjąć na siebie skutki grzechu w ludzkiej naturze; aby przyjąć krzyż i w ten sposób wyprowadzić człowieka z przekleństwa cierpienia.

Bardziej szokująco musiało brzmieć w uszach uczniów stanowcze wezwanie do naśladowania Jezusa właśnie przez przyjęcie i niesienie swego krzyża: Jeśli kto chce iść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech co dnia bierze krzyż swój i niech Mnie naśladuje! (Łk 9,23). Wg św. Mateusza to właśnie konfrontacja z krzyżem weryfikuje uczniów Chrystusa do tego stopnia, że odmowa akceptacji krzyża oznacza zerwanie łączności z Nim: Kto nie bierze swego krzyża, a idzie za Mną, nie jest Mnie godzien (Mt 10,38). Uczeń Chrystusa może zjednoczyć się z Nim w przyjmowaniu cierpienia, ponieważ On pierwszy zjednoczył się z każdym cierpiącym człowiekiem przyjmując na siebie każde ludzkie cierpienie i wypełniając je miłością. Dlatego św. Paweł mówił: Razem z Chrystusem jestem przybity do krzyża. Teraz zaś już nie ja żyję, lecz żyje we mnie Chrystus. Choć nadal prowadzę życie w ciele, jednak obecne życie moje jest życiem wiary w Syna Bożego, który umiłował mnie i samego siebie wydał za mnie (Ga 2,19-20).

Doświadczenie cierpienia w wymiarze wiary, w przeżywaniu relacji z Jezusem jest zaproszeniem do udziału w Jego krzyżu. Nie jest więc krzyżem samo w sobie, ale może stać się krzyżem, gdy świadomie, przez wiarę i miłość, jednoczymy się z Chrystusem i naśladujemy Go w przyjmowaniu i przeżywaniu cierpienia. Taka postawa nie ma nic wspólnego z biernością i cierpiętnictwem. Przeciwnie, oznacza możliwość przezwyciężenia cierpienia nie przez jego likwidację, ale przez odwołanie się do miłości, z jaką Chrystus przyjął cierpienie dla nas. To miłość, aż po oddanie życia, nadaje ostateczny sens ludzkiemu cierpieniu i wpisuje je w zbawczy wymiar Chrystusowego krzyża (por. Salvifici doloris, 14-18). Nikomu nie uda się uniknąć cierpienia fizycznego, psychicznego, czy duchowego. Nie jest też ideałem tłumienie odczuwania, znieczulenie, bo wrażliwość, intensywność odczuwania, stanowi o bogactwie człowieczeństwa. Brak wrażliwości i życie w znieczuleniu może doprowadzić do obojętności, która deformuje i okalecza człowieczeństwo. Natomiast wiara w Chrystusa otwiera dostęp do Jego miłości, która najpełniej wyraża się w krzyżu i pozwala cierpienie włączyć w Jego krzyż, a przez to pozbawić je niszczącej mocy przekleństwa, przemienić błogosławieństwo i uczestnictwo w dziele zbawienia. W 1 Liście św. Piotra Apostoła jest synteza chrześcijańskiego spojrzenia na cierpienie i wskazanie właściwego sposobu jego przeżywania: to się Bogu podoba, jeżeli dobrze czynicie, a przetrzymacie cierpienia. Do tego bowiem jesteście powołani. Chrystus przecież również cierpiał za was i zostawił wam wzór, abyście szli za Nim Jego śladami. On grzechu nie popełnił, a w Jego ustach nie było podstępu. On, gdy Mu złorzeczono, nie złorzeczył, gdy cierpiał, nie groził, ale oddawał się Temu, który sądzi sprawiedliwie. On sam, w swoim ciele poniósł nasze grzechy na drzewo, abyśmy przestali być uczestnikami grzechów, a żyli dla sprawiedliwości - Krwią Jego zostaliście uzdrowieni (1P 2,20-24). Chrześcijanin, zjednoczony z Chrystusem jest członkiem Jego Ciała – Kościoła. W nim staje się uczestnikiem zbawczego cierpienia Chrystusa i oddaje swoje cierpienia przeżywane w jedności z Panem, dla dobra wspólnoty.

Pytanie o sens cierpienia i jego wartość powraca w naszych wspólnotach szczególnie w kontekście modlitwy o uzdrowienie, posługi osobom chorym oraz zmagania się z różnymi rodzajami cierpienia. Duch Święty przynagla wierzących do tego, by wzorem Mistrza, otaczać wszystkich cierpiących pełną miłości troską, nieść im ulgę i pociechę w imię Pana. Także do nas odnoszą się słowa Jezusa, który swoim uczniom, wysyłanym na misję głoszenia Ewangelii polecił nakładać ręce na chorych, by odzyskali zdrowie. W grupach Odnowy w Duchu Świętym posługa modlitwą o uzdrowienie wydaje się być szczególnym wezwaniem i narzędziem ewangelizacyjnym. Cierpiący bowiem, przez posługę braci i sióstr, mają możliwość doświadczenia osobistego spotkania z Chrystusem w mocy Jego Ducha. Łaska uzdrowienia fizycznego czy wewnętrznego jest zawsze darem i wyzwala w uzdrowionym i we wspólnocie postawę gorliwego i głębokiego uwielbienia. Trzeba jednak pamiętać, że nawet wskrzeszony przez Jezusa Łazarz nie przestał być człowiekiem poddanym prawu cierpienia i umierania. Uwolnienie od cierpienia, poprawa zdrowia nie jest celem samym w sobie, lecz jest podporządkowane wzbudzeniu, ożywieniu i pogłębieniu wiary, osobistej relacji z Chrystusem. Jedynie w Nim ostatecznie zostaje przezwyciężone przekleństwo cierpienia, a ono samo staje się narzędziem odkupienia.

Przyjęcie Bożej obecności w cierpieniu nie jest automatyczne ani oczywiste. Niestety jest ono także obszarem szczególnej aktywności złego ducha, który chce wykorzystać cierpienie, by podkopać ufność do Boga i zwrócić nas przeciw Niemu (por. Hiob). Jeśli jednak łączymy nasze cierpienie z krzyżem Chrystusa, to stajemy się równocześnie uczestnikami Jego zwycięstwa nad szatanem.

Krzyż w kryzysie

Termin kryzys odmieniany jest przez wszystkie przypadki w odniesieniu do wszystkich dziedzin życia. Sytuacje określanie mianem kryzysu nie omijają także życia duchowego. Ponieważ zwykle są to sytuacje trudne i bolesne bywają określane także mianem krzyża. 

Ciekawe uwagi na temat kryzysu można znaleźć w internetowej Wikipedii. Określa ona kryzys jako „nagłe lub narastające zdarzenie, zagrażające życiu, zdrowiu, mieniu lub środowisku człowieka. Sytuację zagrożenie podstawowych wartości, interesów i celów partii, grup społecznych, organizacji”. Odnosi też kryzys do konfliktów w różnych dziedzinach życia społecznego. „Konflikty te są wszechobecne, nieuniknione, tkwią bowiem w strukturze społeczeństwa”. Tych, których słowo ‘kryzys’ niepokoi uspokaja twierdząc, że „kryzys jest częścią naszego życia, dotyczy nas wszystkich, co ważne jest spodziewany, a nawet pożądany. Wymaga od nas zmian i podejmowania nowych wyzwań i zadań”. Niestety, reakcja na kryzys nie zawsze musi być pozytywna. Może on powodować utrwalanie stereotypów oraz agresywny krytycyzm, czyli swoisty mechanizm obronny przed koniecznością zmian we własnych zachowaniach. O ile z łatwością możemy się zgodzić z powszechnością występowania kryzysów, to o wiele trudniej przyjąć jego pozytywny wymiar.

W życiu wspólnot Odnowy w Duchu Świętym chętnie odwołujemy się do obrazu zawartego w Dziejach Apostolskich: Jeden duch i jedno serce ożywiały wszystkich wierzących. żaden nie nazywał swoim tego, co posiadał, ale wszystko mieli wspólne (Dz 4,32). Jest on odpowiedzią na nasze najgłębsze tęsknoty i oczekiwania, wynikające z tego, że jesteśmy stworzeni do szczęścia we wspólnocie z Bogiem i bliźnimi. Niechętnie dostrzegamy konflikty i kryzysy we wspólnocie apostolskiej czy w pierwszych wspólnotach chrześcijańskich. A przecież Pismo św. mówi o nich szczerze i realistycznie. I tak Apostołowie, w obecności Jezusa, kłócą się o to, kto z nich jest najważniejszy (por. Łk 22,24). Wkrótce po zesłaniu Ducha Świętego, we wspólnocie jerozolimskiej dochodzi do kryzysu związanego z posługa charytatywną. Chrześcijanie pochodzenia helleńskiego czują się dyskryminowani. Wśród chrześcijan w Galacji dochodzi do takich sporów i konfliktów, że Apostoł Narodów pisze: A jeśli u was jeden drugiego kąsa i pożera, baczcie, byście się wzajemnie nie zjedli (Ga 5,15). Na tle stosunku chrześcijan do Prawa Mojżeszowego dochodzi do konfliktu nawet między Szymonem Piotrem a Pawłem (por. Ga 2,11-14). Kryzys posługi charytatywnej u samych początków życia wspólnoty jerozolimskiej zaowocował ustanowieniem diakonów i zdynamizowaniem życia wspólnoty, a kryzys wokół stosunku chrześcijan do Prawa Mojżeszowego prowadzi do postawienia pytań o tożsamość wspólnoty chrześcijańskiej. Kryzys staje się jednak drogą wzrostu i miejscem doświadczenia wyraźnego prowadzenia Ducha Świętego (por. Dz 15,28).

Sytuacje kryzysowe są bolesne, dlatego łatwo można ulec pokusie uniku, czy ucieczki przed trudnością i cierpieniem. Niestety, sposobem takiego uniku może być fałszywe odnoszenie kryzysu do krzyża. Dochodzi do tego wówczas, gdy krzyż jest traktowany jako coś, co należy bezwzględnie przyjąć tak, jak jest, a wszelkie próby zmiany i poszukiwanie rozwiązań traktowane są jako odrzucanie krzyża. Innymi słowy: „Skoro to krzyż, to tak musi być, nic tu nie można zrobić”. Trudności związane z sytuacją kryzysową mogą też powodować chęć ukrywania lub udawania, że wszystko jest w porządku i nie ma problemu. Ucieka się przed kryzysem, bo wzbrania się wejrzeć w siebie, stanąć twarzą w twarzą z niepokojem we własnym sercu. Ponieważ nie chce reformować siebie samego. Lęk w sytuacji kryzysu może prowadzić do izolowania się od innych i konfrontacji z osobami, które mogą mieć odmienne zdanie.

Gdzie rzeczywiście można odnaleźć krzyż w kryzysie? Otóż kryzys, dla właściwego rozwiązania, wymaga rewizji własnych zachowań i postępowania, dopuszczenia, że ja robię coś złego lub popełniam błędy. W sytuacji kryzysu narażana zostaje na „śmierć” moja duma, poczucie własnej nieomylności, dobre mniemanie o sobie. Zaakceptowanie takiego „umierania” możliwe jest jedynie w imię większej miłości. Trzeba umiłować bardziej Chrystusa i bliźniego niż siebie samego. Chodzi tu o miłość gotową posunąć się w naśladowaniu Jezusa aż „do końca”, do zaparcia się siebie. Jest to właśnie miłość wyrażona w krzyżu. Bez tej miłości niemożliwe jest twórcze przeżycie kryzysu. Kiedy Bóg dopuszcza kryzys to po to, aby przemienić, wyzwolić ze schematów, przyzwyczajeń, otworzyć nowe horyzonty, otworzyć na innych ludzi.

Sytuacja niebezpieczeństwa, zagrożenia, może okazać się drogą ku nowym rozwiązaniom. Kluczem wydaje się być postawienie na pierwszym miejscu Chrystusa i szukanie Jego woli bardziej niż forsowanie własnych rozwiązań i koncepcji. Kryzys zawsze niesie w sobie coś z doświadczenia umierania. Domaga się odejścia od utartych schematów czy przyczajeń, które dawały poczucie bezpieczeństwa. Kryzys jest po coś. Bóg dopuszcza go dla naszego dobra: oczyszczenia, uporządkowania relacji wartości, itp. Owocne przeżycie kryzysu możliwe jest wówczas, gdy będzie on czasem autentycznego spotkania z Chrystusem. Przyjęcie Chrystusowego krzyża okaże się kluczem do przeżycia kryzysu w sposób twórczy.

Doświadczenia cierpienia i kryzysu, nieodłączne od naszej ludzkiej kondycji, w tajemnicy Chrystusowego krzyża znajdują swoje ostateczne wyjaśnienie. Na takie właśnie sytuacje Duch Święty udziela daru mądrości, która nie jest mądrością tego świata, lecz mądrością krzyża.

 

Autor: ks. Wojciech Nowacki 
Zeszyty Odnowy w Duchu Świetym nr 2(107) 2010

Biblioteka formacji
„Nieustannie stykamy się, jeśli nie poprzez doniesienia mediów, to we własnych kontaktach, z kryzysem wspólnoty. W pewnym momencie osoba uświadamia...
Napełnienie Duchem Świętym i doświadczenie żywej, radosnej wspólnoty chrześcijańskiej, jakie staje się udziałem wielu osób w grupach i wspólnotach...
Od czego zacząć? Czy od przypomnienia i ogólnego rozważania, że w drugiej połowie XX wieku i aż po dzień dzisiejszy, nastał kryzys w przystępowaniu...
Jednym ze środków rozwoju życia duchowego są sakramenty. Przez nie - przy pomocy znaków - widoczna staje się niewidzialna łaska, która spływa na...
Z o. Robertem Bujakiem SJ, rozmawia Agnieszka Strzępka. Agnieszka Strzępka: Po co człowiekowi spowiedź? Dlaczego may się spowiadać? o. Robert Bujak...
Newsy
W piątek i w sobotę 19-20 czerwca 2020r. w Borzęcinie Dużym odbyło się spotkanie Krajowego Zespołu Koordynatorów (KZK) Katolickiej Odnowy w Duchu...
Aktualizacja (zapisy na seminarium bedą odbywać się przez Bibliotekę formacji) Zapraszamy serdecznie do postawienia kolejnego kroku wiary, jakim...
Drodzy Pasterze, Liderzy i członkowie wspólnot Katolickiej Odnowy w Duchu Świętym w Polsce! Przeżywany przez nas czas jest inny niż dotąd. W naszych...
Drodzy Liderzy, Animatorzy, członkowie grup modlitewnych i wspólnot Katolickiej Odnowy w Duchu Świętym! W związku z rozprzestrzenianiem się pandemii...
Nowa wizja funkcjonowania i współpracy Krajowego Zespołu Koordynatorów Katolickiej Odnowy w Duchu Świętym (KZK), przedstawienie bp Andrzeja...