Co oznacza być wzorem dla kogoś? Zapewne to, że ten „ktoś” chce robić to co „wzór”, ubierać się jak „wzór”, naśladować go. Zanim człowiek odnajdzie swój sposób budowania relacji z ludźmi, przygląda się tym, którzy go otaczają. Najpierw są to rodzice, rodzeństwo. Potem spotyka rówieśników. Styka się z osobami, które zaczynają mu imponować, które chciałby naśladować. I zaczyna to robić. Na różne sposoby upodabnia się do nich. W życiu duchowym jest podobnie. Szukamy osób, które pokazałyby jak poznać Boga, jak Go pokochać, jak stać się Jego dzieckiem. Pierwszym, którego mamy naśladować jest Jezus Chrystus - Syn Boży, który w najpełniejszy sposób ukazał kim jest Bóg. Czasami jednak droga do poznania Boga, do zbudowania z Nim osobistej relacji wiedzie przez poznawanie życia świętych, a wśród nich życia Tej, którą nazywamy Matką Najświętszą – Maryi. Dobrze jest popatrzeć jak Matka Boża uczy podążania za Bogiem. Ona ma być dla nas - jak zaznacza papież Benedykt XVI - przykładem i inspiracją. Ona – Pierwsza Chrześcijanka pokazuje, jak być prawdziwie chrześcijaninem.

Chrześcijanin to przecież ten, który żyje w Duchu Świętym. Można śmiało powiedzieć, że tylko ci, których prowadzi Duch Boży, są synami Bożymi (Rz 8,140. To dzięki łasce chrztu św. człowiek zostaje ogarnięty Duchem Świętym i wtedy zostaje zapoczątkowane życie Boże. Mogą się w tym miejscu rodzić pytania: Co zatem znaczy „żyć w Duchu Świętym”? Jakie warunki stworzyć, aby Duch Święty mógł działać? Pierwszym warunkiem jest zrobienie miejsca w sercu dla Niego, a zatem zadbanie o to, by serce było czyste, wolne od grzechu i wszystkiego, co jest przeciwne Bogu. Nieodzowne jest też otwarcie na obecność i działanie Bożego Ducha w nas. I wreszcie potrzebna jest współpraca, zaangażowanie woli w relację z Duchem Świętym. Maryja realizowała te trzy warunki w sposób najdoskonalszy. 

Czystość serca

W życiu Maryi ta czystość zrealizowała się w pierwszym rzędzie przez dar Niepokalanego Poczęcia –niezwykłej łaski działania Ducha Świętego, oznaczającej wolność od grzechu pierworodnego połączonej z pełnią łaski, jak również przez dodaną przez Nią, również z pomocą Ducha, całkowitą bezgrzeszność. Warto tu zaznaczyć, że czystość duszy nie była dla Maryi czymś, co „spadło z nieba”, ale widać, że musiała Ona współpracować z Bogiem. To, że była zachowana od grzechu pierworodnego ze względu na przyszłe zasługi Jej Syna (por. KKK 508) nie oznaczało, iż, nie była narażona na pokusy szatana. Można tu przywołać historię Pierwszych Rodziców. Oni byli stworzeni przez Boga jako czyści i nieskalani. A jednak w obliczu pokusy – poszli za podszeptem złego ducha. Maryja doświadczała pokus jak każdy z nas, ale żadnej z nich nie uległa. Nie można zatem powiedzieć – jakiż to wzór, Jej było łatwiej.

Jaki stąd wniosek dla nas? Choć nie jesteśmy niepokalanie poczęci, jednak przez chrzest św. zostaliśmy uwolnieni od grzechu pierworodnego i napełnieni łaską. Zostaliśmy zanurzeni w Mękę i Śmierć Jezusa Chrystusa, aby razem z Nim powstać do nowego życia. Czystość serca została nam dana. Inna rzecz, co człowiek robi z tym darem. Kto z nas może powiedzieć: „nigdy nie popełniłem żadnego grzechu”? Co zatem oznacza naśladowanie Maryi w dbaniu o czystość serca? Ks. Marian Piątkowski zauważa, że „nasze podobieństwo do Maryi w bezgrzeszności, to zdecydowana walka z grzechem śmiertelnym, by żyć w stanie łaski uświęcającej, oraz z grzechami powszednimi i złymi skłonnościami”. Kościół daje narzędzia, które pomagają przygotować miejsce dla Ducha Świętego, aby mógł w nas zamieszkać, jak zamieszkał w Matce Bożej. Są nimi sakramenty. Szczególnie te dane „na co dzień”, a więc Eucharystii oraz Pokuty i Pojednania. Również modlitwa osobista i wspólnotowa pozwala Bogu oczyszczać serce człowieka i otwierać je coraz szerzej na Jego obecność.

Otwarcie na Ducha Świętego

Drugim elementem potrzebnym, by prawdziwie żyć Duchem Świętym jest otwarcie serca. W życiu Maryi owa otwartość zaczyna realizować się już przy Zwiastowaniu, kiedy wyraża Ona swoją zgodę na Boże plany i całkowicie oddaje się Bogu, by mogło dokonać się Wcielenie. Jak zaznacza Następca św. Piotra, Benedykt XVI „to Duch Święty dał jej siłę i odwagę do dania odpowiedzi na Boże wezwanie. To Duch Święty był Tym, który ją wspomógł w zrozumieniu wielkiej tajemnicy, która zaczynała się przez nią wypełniać. To wreszcie Duch Święty otoczył ją swoją miłością i uczynił ją zdolną do poczęcia w swoim łonie Syna Bożego”. Maryja pozostaje przez całe swoje życie otwarta na działanie Ducha Świętego i w Nim zanurzona, nieustannie wskazuje na swojego Syna. Widać to z kiedy spieszy do krewnej Elżbiety, aby jej pomóc. Także na weselu w Kanie pierwsza zauważa brak i mówi: uczyńcie wszystko, cokolwiek mój Syn wam powie (por. J 2,5). Również w Wieczerniku, czuwa z uczniami i uczy ich, jak otwierać się na Moc z Wysoka.

Każdy człowiek doświadcza takich momentów w swoim życiu, kiedy Bóg przychodzi z propozycją udziału w historii zbawienia, pójścia za Jego wolą. Oznacza to niejednokrotnie pozostawienie swoich wizji na życie, rezygnacji z własnych planów. Do tego potrzebne jest zaufanie Bogu i wiara w to, że Bóg widzi lepiej i chce zapewnić człowiekowi przyszłość jakiej on oczekuje (por. Jr 29,11). W takich chwilach Maryja staje jako Nauczycielka. Wszak Ona doświadczyła rozterek podczas rozmowy z Aniołem przy Zwiastowaniu. Powiedziała „tak”, niejako całe swoje życie stawiając na Boga. Co więcej, w jakiś sposób również życie Józefa, Jej męża. Nie radziła się świata, ale pozostała otwarta na natchnienia Bożego Ducha. Trudne chwile przychodziły też w czasie życia ukrytego w Nazarecie, podczas publicznej działalności Jej Syna Jezusa, pod krzyżem. Przez to może jest człowiekowi bliższa i łatwiej do Niej zwracać się w modlitwie niż bezpośrednio do Ducha Świętego. Warto pamiętać, że otwartość na Boga domaga się „zrobienia czegoś” z łaską, która zostaje dana. Nie wystarczy bierne patrzenie, ale potrzebna jest zgoda człowieka i współpraca z Bogiem.

Współdziałanie z Duchem Świętym

W życiu Maryi możemy zobaczyć, jak pozwalała się prowadzić i współpracowała z Duchem Świętym, nie tylko przy Zwiastowaniu. Do końca swego ziemskiego życia w tajemniczy sposób była z Nim złączona. Nie przypadkowo jest nazywana Oblubienicą Ducha Świętego. Ta szczególna więź trwa także w niebie. I jak zauważył papież Benedykt XVI, „w życiu Maryi było wiele trudności, z którymi musiała się zmierzyć, a które były prostą konsekwencją „tak” wypowiedzianego Panu. Przechodząc różne próby, wspierana Duchem męstwa, pozostała jednak wierna swojej obietnicy. I za to została nagrodzona chwałą”.  Jest dla człowieka przykładem jak podążać ścieżkami Ducha. 

Duch Święty, przychodząc do człowieka przynosi łaskę i konkretne dary. Współpraca z Nim oznacza używanie tych darów, jakie człowiek od Niego otrzymał. Dla własnej świętości i dla budowania Kościoła. Trzeba wręcz troszczyć się o dary duchowe, jak zachęca św. Paweł. Maryja uczy, jak to robić. Ona, która sercem przyjmowała Słowo Boże i zachowywała, pokazuje jak korzystać z tego obdarowania w prostocie życia codziennego. Serafino Falvo podkreśla, że „podobnie i my powinniśmy zaakceptować z radością i wdzięcznością dary Ducha Świętego, nie odrzucać ich pod pretekstem fałszywej pokory, ale gdy je otrzymamy – posługiwać się nimi z prostotą serca, z ogromną pokorą i dystansem do samych siebie. Tak czyniła Maryja”. Łatwo zapomnieć, że współpraca z Duchem nie jest od święta, ale na co dzień. Życie w Duchu zapoczątkowane w chrzcie św. jest dynamiczne, domaga się nieustannej wrażliwości na natchnienia, tworzenia przestrzeni by móc usłyszeć głos Boga, rozpoznać , przyjąć i współdziałać z łaską.

Zamiast pointy

Trzeba zauważyć, że nieprzypadkowo, szczególnie w teologii prawosławnej, Maryja nazywana jest Niosącą Ducha. Oznacza to, że gdzie Ona jest obecna, tam też przychodzi Duch Święty. Warto w swoim codziennym życiu zwracać się do Niej. Wszak nieprzypadkowo pod krzyżem Jezus dał Ją za Matkę każdemu, kto będzie szedł Jego śladami. Warto patrzeć na Nią i zachwycić się tym, jak Ona odpowiedziała na Boże wezwanie i była wierna bez względu na konsekwencje. Patrzeć jak zareagowała chociażby na to, co usłyszała od Symeona o mieczu, który przeniknie Jej serce. Towarzysząc Jej w poszukiwaniu dwunastoletniego Jezusa warto zastanowić się, co mogła wtedy czuć. Nie sposób zapomnieć o Jej obecności pod krzyżem Jezusa i tym, jak patrzyła na śmierć Jedynaka. Ona była też, tam gdzie rodził się Kościół, czuwała z Apostołami i wołała o Ducha Świętego. Ona jest także dziś w Kościele, by uczyć swoje dzieci, jak współpracować z Bogiem. Jak prawdziwa Matka troszczy się ich o życie duchowe. I nie trzeba obawiać się, że Ona zasłoni Jezusa, zajmie miejsce Ducha Świętego. Ona zanurzona w Duchu Świętym wskazuje na Jezusa, który jedynie może doprowadzić do Ojca. Warto odpowiedzieć sobie na pytanie: Jaka jest moja relacja z Maryją? i zwrócić się do Niej w modlitwie:

Błagam Cię, Najświętsza Panienko,

bym sam od tegoż Ducha, który sprawił, żeś porodziła Jezusa,

mógł przyjąć Jezusa.

Oby ma dusza przyjęła Jezusa przez tego Ducha, który sprawił,

że Twoje ciało poczęło tegoż Jezusa (…).

Obym ukochał Jezusa w tym Duchu,

w którym Ty sama adorujesz Go jako swego Pana

i kontemplujesz Go jako swego Syna”

(św. Ildefons z Toledo, zm. 667 r.)

 

W artykule wykorzystano fragmenty:

- M. Piątkowski: Duch Święty a Maryja – Boże Arcydzieło, [w]: Maryja Matką Odnowy w Duchu Świętym, J. Kozłowski (red.), Łódź 1999, ss. 87-100..
- Benedykt XVI:Rozważanie przed modlitwą Anioł Pański 20 lipca 2008, Światowy Dzień Młodzieży w Sydney.
- S. Falvo: Godzina Ducha Świętego, Łódź 2007 (szczególnie rozdział 9: Z Maryją w Wieczerniku, ss. 169-176).