Głód to nie tylko łaknienie chleba,

to pragnienie Słowa Bożego, pragnienie miłości.

(Matka Teresa z Kalkuty)

 

Chrześcijanin, który pragnie owocnie pielgrzymować przez życie, potrzebuje odpowiedniego „drogowskazu” i „przewodnika”. Takim GPS-em, z najdokładniejszą i zawsze aktualną mapą, na której znajdują się wyszczególnione punkty orientacyjne, jest Słowo Boże. Na pewno w życiu każdego z nas nie brakuje sytuacji, w których tęsknimy za słowem od Boga. Tyle jest pytań w codzienności. Chcemy postępować tak, jak On tego pragnie, natomiast nie wiemy, jak Go usłyszeć, zrozumieć.

Owocna współpraca ze Słowem, czyli troska o zaspokojenie wpisanego w serce człowieka głodu, domaga się, by ten „list Boga do ludzi”: poznawać, podejmować wysiłki w zrozumieniu, a szczególnie we wprowadzaniu w życie. Zakłada to ciągły powrót do Źródła.

Krok pierwszy – poznanie

Poznanie Słowa dokonuje się na gruncie nieustannego kontaktu z nim. A okazji ku temu jest wiele, począwszy od uroczystych celebracji liturgicznych, jak Eucharystia czy nabożeństwa Słowa, aż po osobistą lekturę, połączoną z lectio divina. Tak jak nie ma innej możliwości, by nauczyć się czegoś, jak regularne ćwiczenia, tak nie ma innej możliwości poznania Słowa, jak ciągłe obcowanie z nim w duchu wiary. Pomocą w procesie poznawania słowa jest obecność Ducha Świętego w Kościele, który prowadzi nas do „całej prawdy” (J 16,13). Stąd ważne, by przed przystąpieniem do dialogu ze Stwórcą, przyzywać pomocy i wstawiennictwa Ducha miłości.

Bóg, który w Starym Testamencie przemawiał „wielokrotnie i na różne sposoby”, posyłając proroków, w najdoskonalszy sposób przemówił przez Jednorodzonego Syna (por. Hbr 1, 1-2). To On stał się Słowem, które zamieszkało na ziemi, by opromienić jej mroki i cienie śmierci (Łk 1, 79). Światło Syna Bożego zajaśniało nowym blaskiem, który przyćmiewa wszystko inne i promieniuje na nas, gdy sięgamy po Biblię. Nadal z Jego zbawczych słów płynie moc i siła do życia, przemiany umysłu i serca. Stąd poznanie Pisma Świętego – jak naucza św. Hieronim – rodzi poznanie Chrystusa. Obok Pisma, drugim „kanałem” jest Tradycja, która „pochodzi od Apostołów i przekazuje to, co oni otrzymali z nauczania i przykładu Jezusa, oraz to, czego nauczył ich Duch Święty” (KKK 83). Nasza wierność Tradycji polega zatem na „komunii wiary i sakramentów otrzymanych od Apostołów, [co] stanowi kryterium, które zapewnia jedność w wielości form tradycji liturgicznych. Komunia ta jest oznaczana i zapewniana przez sukcesję apostolską” (KKK 1209).

Odpowiedzialność za przekaz nieskażonego depozytu wiary, w tym także właściwą interpretację Słowa Bożego, została przekazana tym, którzy przez „włożenie rąk” otrzymali sukcesję apostolską i z pomocą Ducha Świętego kierują Kościołem. Ich zadaniem, jako nauczycielskiego urzędu Kościoła, jest autentyczna interpretacja słowa Bożego zobowiązująca wiernych. Ten urząd przysługuje jedynie biskupom w łączności z papieżem. Może być sprawowany w sposób zwyczajny, kiedy biskupi w łączności z biskupem Rzymu jednomyślnie nauczają wiary lub w sposób nadzwyczajny, kiedy biskupi zebrani na soborze powszechnym są nauczycielami i sędziami w sprawach wiary i obyczajów albo kiedy biskup Rzymu jako głowa kolegium biskupów mocą swego urzędu jako najwyższy pasterz i nauczyciel wszystkich wiernych ogłasza definitywnym aktem naukę wiary i obyczajów.

Krok drugi – zrozumienie

Poznanie Słowa domaga się zrozumienia, w którym „głównym problemem pozostaje interpretacja i inkulturacja Słowa Bożego” (por. n. 46). Jak napisał, na swoim blogu, poświęconym XII Zwyczajnemu Zgromadzeniu Ogólnemu Synodu Biskupów, pod datą 8 października 2008 r., abp Gądecki: „Focolarini zwracają uwagę na to, że wspólnota jest naturalnym miejscem interpretacji Słowa Bożego. Ono w niej dojrzewa. To słuchanie razem jest czymś, co nie tylko pozwala zatrzymać to słowo we wnętrzu Kościoła; ale, poprzez razem, potem wychodzi na zewnątrz, również do niewierzących, do tych, którzy praktycznie nigdy nie trafiliby do wspólnoty Kościoła”. Rodzą się jednak pewne konkretne niebezpieczeństwa w interpretacji: „interpretacja Biblii zbyt często staje się nadmiernie racjonalistyczna, oparta przede wszystkim na założeniach filozoficznych i że należałoby raczej wrócić do duchowego sposobu interpretacyjnego sprawdzonego u Ojców Kościoła. Skoro Bóg mówi zarówno przez słowa, jak i poprzez milczenie, czy nie byłoby konieczne też więcej czasu poświęcać w parafiach adoracji Słowa, podobnie jak ma to miejsce w przypadku adoracji eucharystycznej? Czy nie należy więcej modlić się Słowem Bożym, a nie tylko słuchać go uszami?”.

W Kontekście zrozumienia Słowa ważne miejsce zajmuje problem inkulturacji, czyli dotarcia do najgłębszych warstw kultury - religii i etyki - jakie istnieją w człowieku i w społeczeństwie. W „Redemptoris missio” Jan Paweł II ujmuje inkulturację jako „wewnętrzne przekształcenie autentycznych wartości kulturowych przez ich integrację w chrześcijaństwie i zakorzenienie chrześcijaństwa w różnych kulturach (…). Sam Kościół powszechny przez inkulturację Kościołów lokalnych wzbogaca się o nowe formy wyrazu i wartości w różnych dziedzinach życia chrześcijańskiego, takich jak ewangelizacja, kult, teologia, dzieła miłosierdzia; poznaje i wyraża jeszcze lepiej tajemnicę Chrystusa, a jednocześnie jest pobudzany do stałej odnowy” (n. 52). Skoro „jeden jest Pan, jedna wiara, jeden chrzest” (Ef 4, 5), trzeba podejmować działania, żeby ludzie różnych kultur przyjęli jedną Ewangelię. „Inkulturacja powinna stać się „wyrazem chrześcijańskiego doświadczenia wspólnoty” (Redemptoris missio, 54). 

Krok trzeci - wprowadzenie w życie

Najbardziej „praktyczny” moment w procesie zaspokajania głodu Słowa jest „życie Słowem Bożym na co dzień”, a więc wprowadzanie usłyszanego Słowa w życie. Tyle jest pytań w naszej codzienności, chcemy postępować tak, jak On tego pragnie, natomiast nie wiemy, jak Go usłyszeć, zrozumieć. Potrzebny jest tu nieustanny dialog ze Słowem, na wzór Maryi, który owocuje konkretną postawą życiową: Błogosławiona, która uwierzyła, że spełnią się słowa powiedziane Jej od Pana (Łk 1,45). Potem całe życie Maryja rozważała w swoim sercu słowo Boże (por. Łk 2,51).

Gdy przyjmujemy Boża mowę swoim życiem, wypowiadamy nieustanne fiat. To sprawia, że nasze życie jest coraz bardziej „zanurzone w Bogu”, dla którego „nie ma nic niemożliwego” (Łk 1, 37). Wtedy wierzymy głęboko, że wszystko zależy od Boga i dokładamy starań, aby nasza współpraca z łaską przemieniała nas wewnętrznie. W ten sposób stajemy się podobni do ewangelicznego architekta wznoszącego dom na Skale (por. Mt 7, 24).

Kiedy zabraknie owocnego wsłuchiwania się w Słowo i minie chwilowy zapał, to gmach naszego życia duchowego narażony jest na wiele niebezpieczeństw, które Ewangelia przedstawia za pomocą konstrukcji „domu na piasku” (por. Mt 7, 26). Wtedy życiowe doświadczenia i niepowodzenia zdają się górować nad człowiekiem, który w konsekwencji popada w zniechęcenie i brak nadziei. Zabiera wtedy „swoje bogactwa” i odchodzi od Boga – czasem nawet na całe lata. Pozostaje przy tym pełen smutku (por. Mk 10, 22). Aby owocnie żyć Słowem Boga potrzebne jest więc nasze nieustanne otwieranie się, robienie Bogu miejsca (w duchowości używa się słowa „bierność”) i współpraca w myśl słów św. Ignacego: „módl się tak, jakby wszystko zależało od Boga i pracuj tak, jakby wszystko zależało tylko od ciebie”.

Ważne świadectwo o Słowie w życiu Jana Pawła II dał kard. S. Dziwisz: „Jan Paweł II nie tylko czytał codziennie Pismo Święte, ale żył Słowem Bożym i dał świadectwo przywiązania i ważności Pisma Świętego w dniu ostatnim, gdy się ze wszystkimi już pożegnał. Zdając sobie sprawę, że odchodzi, poprosił żeby mu czytano Pismo Święte. Ks. Tadeusz Styczeń czytał mu dziewięć rozdziałów Ewangelii św. Jana. To było Jego przygotowanie na spotkanie z Chrystusem, z Bogiem. Pismo Święte, z którym tak się zżył, w pewnym sensie poszło z Nim na tamten świat. Było na Jego trumnie, zamknęło się, a potem się otworzyło, bo z tym Pismem Świętym przeszedł do nowego życia”.

Krok czwarty – powrót do Źródła

„W Piśmie świętym objawia się (...) przedziwne ‘zniżanie się’ wiecznej Mądrości” (DV 13). Stąd ważne jest nieustanne poszukiwanie tej Mądrości. Papież Jan Paweł II, niezwykle gorący miłośnik Pisma Świętego, zachęcał do nieustającej jego lektury: „Nie przestawajmy obcować z Ewangelią, słowem Boga żywego, z Pismem Świętym, abyśmy także siebie samych lepiej poznali i zrozumieli, jakie jest nasze powołanie w Chrystusie - Słowie Wcielonym”.

Dokument „Instrumentum laboris” zaprasza, aby wczytać się na nowo w teksty Soboru Watykańskiego II, w szczególny sposób w cztery konstytucje, a  wśród nich w dokument „O objawieniu Bożym” [Dei Verbum]. „który daje szeroki i bardzo dobry dostęp w wierze do Słowa Bożego przekazanego w Piśmie” (n. 47). Wszystko po to, by lepiej poznać przesłanie, które kieruje do nas Mądrość Boża.

W Kościele (także polskim) pojawiają się coraz to nowe dzieła przekładu Pisma Świętego z języków oryginalnych. Wszystko po to, aby Słowo było przybliżone współczesnemu człowiekowi współczesnym językiem, rozumianym w konkretnym kontekście, stanowiącym konkretne zwierciadło danego czasu. Warto w tym miejscu zachęcić też do licznych komentarzy biblijnych i opracowań, które mają ułatwić zrozumienie czytanego Słowa. „Dziś istnieje bardzo wiele, z reguły dobrze przygotowanych, technik i narzędzi kontaktu z Biblią: komentarze, wprowadzenia do Biblii, Biblie dla dzieci i młodzieży, książki duchowe, pisma naukowe i popularnonaukowe, nie wspominając o rozległej dziedzinie mediów, prostych i zaawansowanych, służących komunikacji z Biblią” (n. 47).

Zakończenie

Głód to nie tylko łaknienie chleba. Jasno przypomniał tę prawdę Jezus w czasie kuszenia na pustyni: Nie samym chlebem żyje człowiek, lecz każdym słowem, które pochodzi z ust Bożych (Mt 4,4). Warto więc nieustannie wczytywać się i wsłuchiwać w Słowo Boże, które daje zrozumienie, nakreśla sens i cel życia, aby karmić się nim, zaspokajając jeden z najważniejszych życiowych głodów. Bo „w Piśmie Świętym każdy może znaleźć - jeśli tylko szuka - odpowiedź na dręczące go pytania” (św. Grzegorz Wielki). W Piśmie Świętym nie powinno się więc szukać czegoś, co można by powiedzieć innym albo czegoś, co może zainteresować, lecz trzeba pozwolić, by Bóg mówił. Dlatego – jak przypomina „Instrumentum laboris” [n. 47] - „nic nie może zastąpić osobistej, regularnej i cierpliwej pracy w modlitwie”. Wszystko po to, by Słowo stało się nam znane z osobistego spotkania, a nie tylko ze słyszenia.

 

Głoszenie w życiu Jezusa

Po opowiadaniu o chrzcie Jezusa Ewangelista Marek kontynuuje swoją opowieść, mówiąc: «Jezus przyszedł do Galilei i głosił Ewangelię Bożą. Mówił: Czas się wypełnił i bliskie jest królestwo Boże. Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię (Mk 1,14). Mateusz ze swej strony pisze: Odtąd Jezus począł nauczać i mówić: „Nawracajcie się, albowiem bliskie jest królestwo niebieskie” (Mt 4,17). Tymi słowami rozpoczyna się «Ewangelia» rozumiana jako Dobra Nowina «Jezusa», tzn. głoszona przez Jezusa i w której Jezus jest podmiotem, różna od Dobrej Nowiny «o Jezusie» w późniejszym przepowiadaniu apostolskim, w którym Jezus jest przedmiotem. Chodzi o wydarzenie, które zajmuje bardzo precyzyjne miejsce w czasie i w przestrzeni: dokonuje się ono w Galilei, po tym jak Jan został aresztowany. Słowa użyte przez Ewangelistów «zaczął głosić» podkreślają, że chodzi «o początek)), o coś nowego, nie tylko w życiu Jezusa, ale w samej historii zbawienia. 

List do Hebrajczyków tak wyraża tę nowość: Wielokrotnie i na różne sposoby przemawiał niegdyś Bóg do ojców przez proroków, a w tych ostatecznych dniach przemówił do nas przez Syna (Hbr 1,1-2). Rozpoczyna się szczególny czas zbawienia, nowy kairos, który obejmuje okres około dwóch i pół roku (od jesieni 27 r. do wiosny 30 r. przed Chrystusem). Jezus przypisywał tej działalności wielką wagę; mówił, że został posłany przez Ojca i namaszczony przez Ducha Świętego właśnie w tym celu, to znaczy, aby nieść dobrą nowinę ubogim (Łk 4,18). Z tego powodu, podczas gdy niektórzy chcą Go zatrzymać, On pobudza apostołów, aby iść dalej i mówi im: Pójdźmy gdzie indziej, do sąsiednich miejscowości, abym i tam mógł nauczać, bo na to wyszedłem (Mk 1,38). 

Głoszenie Jezusa jest nie tylko objawieniem doktryny, ale wyjaśnia tajemnicę samej osoby Chrystusa; jest ono istotne zarówno do zrozumienia tego, co dokonało się wcześniej - misterium Wcielenia - jak i tego, co dokonało się później - misterium paschalne. Bez słowa Jezusa te dwa wydarzenia byłyby niezrozumiałe.

Głoszenie Chrystusa kontynuowane w Kościele

Autor Listu do Hebrajczyków pisał wiele lat po śmierci Jezusa, a więc długo po tym, jak Jezus przestał głosić, a jednak mówi, że Bóg przemówił do nas w Synu w tych dniach ostatnich. Dni, w których żyje, postrzega więc jako należące do «dni Jezusa». Dlatego właśnie, kiedy cytuje nieco dalej słowa psalmu: Dziś, jeśli głos jego usłyszycie, nie zatwardzajcie serc waszych, stosuje je do chrześcijan, mówiąc: Uważajcie, bracia, aby nie było w kimś z was przewrotnego serca niewiary, której skutkiem jest odstąpienie od Boga żywego, lecz zachęcajcie się wzajemnie każdego dnia, póki trwa to, co dziś się zwie (Hbr 3,7n). Bóg mówi zatem również dzisiaj w Kościele i mówi «w Synu». „Bóg - czytamy w Dei Verbum - który niegdyś przemówił, bezustannie rozmawia z Oblubienicą swego umiłowanego Syna, a Duch Święty, dzięki któremu żywy głos Ewangelii rozbrzmiewa w Kościele, a przez Kościół w świecie, doprowadza wierzących do całej prawdy i sprawia, że Słowo Chrystusa przebywa w nich obficie”. 

Apokalipsa jest uroczystą inauguracją nowego sposobu mówienia o Chrystusie «według Ducha». Siedem listów do siedmiu Kościołów (Ap 2-3) rozpoczyna się autoprezentacją Zmartwychwstałego (Tak mówi Amen, Pierwszy i Ostatni, Świadek…) i kończy zachętą do słuchania tego, co Duch mówi do Kościołów, jakby Tym, który mówi, był Duch, a nie Chrystus. Nie można było powiedzieć jaśniej, że to Chrystus jest Tym, który nieustannie przemawia, ale teraz według nowego sposobu istnienia, «według Ducha». Ale jak i gdzie możemy słuchać Jego głosu? Objawienie Boże jest już zakończone; w pewnym sensie nie ma jus więcej słów Bożych. W ten sposób dochodzimy do odkrycia kolejnego podobieństwa między Słowem Bożym a Eucharystią. Eucharystia jest obecna w całej historii zbawienia: w Starym Testamencie jako figura (Baranek Paschalny, ofiara Melchizedeka, manna), w Nowym Testamencie jako wydarzenie (śmierć i zmartwychwstanie Chrystusa) i w Kościele jako sakrament (Msza św.). Ofiara Chrystusa zakończyła się na krzyżu. W pewnym sensie więc nie ma już ofiary Chrystusa. Wiemy jednak, że ona ciągle istnieje, a jest nią jedyna ofiara krzyżowa, która uobecnia się i uaktualnia w Ofierze eucharystycznej. Wydarzenie znajduje swoją kontynuację w sakramencie, a historia w liturgii. Podobnie dzieje się ze Słowem Chrystusa: przestało ono istnieć jako wydarzenie, ale ciągle istnieje jako sakrament. W Biblii słowo Boże (dabar), szczególnie u proroków, stanowi zawsze wydarzenie; jest słowem-wydarzeniem, to znaczy słowem, które tworzy sytuację, które sprawia zawsze coś nowego w historii. Ciągle powtarzające się wyrażenie: Słowo Jahwe spoczęło na mogłoby zostać przetłumaczone jako: „Słowo Jahwe przyjęło konkretną formę w..” (w Ezechiaszu, Aggeuszu, Zachariaszu). Te słowa-wydarzenia przedłużają się aż do Jana Chrzciciela. U Łukasza czytamy: W piętnastym roku rządów Tyberiusza Cezara... skierowane zostało słowo Boże do Jana, syna Zachariasza, na pustyni (Łk 3,l nn). Po tym wydarzeniu taka formuła znika zupełnie z Biblii, a na jej miejsce pojawia się inna - Słowo stało się ciałem (J 1,14). Wydarzenie staje się teraz osobą! Nigdzie nie spotyka się zdania: „Słowo Boże spoczęło na Jezusie”, ponieważ on sam jest Słowem. Po częściowych spełnieniach Słowa Bożego u proroków teraz następuje urzeczywistnienie pełne i definitywne. Słowo Bosż stało się imieniem własnym osoby: imię Jego nazwano: Słowo Boga, czytamy w Apokalipsie (Ap 19,13). 

Słowo - sakrament, który się słyszy

Nie ma już słów-wydarzeń, to znaczy słów wypowiedzianych w dokładnym punkcie czasowym i przestrzennym, i jako takich niepowtarzalnych; są jednak słowa - sakramenty. Słowo-sakrament to Słowo Boże «dokonane» już raz na zawsze i zebrane w Biblii, ale powracające jako «rzeczywistość aktywna» za każdym razem, kiedy proklamuje je z autorytetem Kościół i kiedy Duch Święty, który jest jego inspiratorem, rozpala je w sercu słuchającego. «Weźmie z mojego i wam objawi», mówi Jezus o Duchu Świętym (J 16,14). Kiedy stosuje się do Słowa termin «sakrament», rozumie się go nie w sensie technicznym i ścisłym «siedmiu sakramentów», ale w sensie szerokim - tak jak mówi się o Chrystusie jako o pierwotnym sakramencie Ojca albo o Kościele jako uniwersalnym sakramencie zbawienia. 

W każdym sakramencie rozróżnia się znak widzialny i rzeczywistość niewidzialną, którą jest łaska. Słowo, które czytamy w Biblii, samo w sobie jest zwykłym znakiem materialnym, zbiorem martwych sylab lub, co najwyżej, słowem, jednym z wielu ze słownika ludzkiego. Kiedy jednak dochodzi do głosu wiara i światło Ducha Świętego, w tajemniczy sposób wchodzimy przez taki znak w kontakt z żywą prawdą i wolą Boga, słuchając głosu samego Chrystusa. (…) Sakramentalność Słowa Bożego objawia się w fakcie, że czasami działa ono jawnie poza świadomością osoby, która może być ograniczona i niedoskonała. Działa jakby samo z siebie. W słowach Pisma Świętego istnieje coś, co działa poza jakimkolwiek ludzkim pojmowaniem; między znakiem a rzeczywistością, którą on sprawia, istnieje ewidentna dysproporcja, co przywodzi na myśl właśnie działanie sakramentów. 

Kiedy prorok Elizeusz powiedział do Naamana Syryjczyka, który przyszedł do niego, by zostać uzdrowionym z trądu, aby zanurzył się siedem razy w Jordanie, ten odpowiedział rozgniewany: Czyż Abana i Parpar, rzeki Damaszku, nie są lepsze od wszystkich wód Izraela? Czyż nie mogłem się w nich wykąpać i być oczyszczonym (2 Krl 5,12). Naaman miał rację: rzeki syryjskie były bez wątpienia lepsze i obfitsze w wodę; jednak zanurzając się w Jordanie, został uzdrowiony, a jego skóra stała się jak skóra młodzieńca - coś, co nie wydarzyłoby się nigdy, gdyby zanurzył się w rzekach swego kraju. Tak też jest ze Słowem Bożym zawartym w Piśmie Świętym. W historii ludzkości, także Kościoła, były i będą lepsze książki, bardziej budujące, od niektórych ksiąg Biblii, a jednak żadna z nich nie działa tak, jak działa najbardziej skromna księga natchniona. Kiedy kapłan lub diakon kończy czytać fragment Ewangelii podczas Mszy św., Kościół zachęca, by ucałował księgę i powiedział: „Niech słowa Ewangelii zgładzą grzechy nasze”. Uzdrawiająca moc Słowa Bożego jest również potwierdzona w samym Piśmie Świętym: Nie zioła ich uzdrowiły ani nie okłady - mówi się o Narodzie Wybranym na pustyni - lecz Słowo Twe, Panie, co wszystko uzdrawia (Mdr 16,12). 

Liturgia Słowa

Jest przestrzeń i moment w życiu Kościoła, w którym Jezus przemawia dzisiaj w sposób najbardziej uroczysty i pewny - jest to liturgia Słowa podczas Mszy św. Mówiłem na początku, że jest ona liturgiczną aktualizacją Jezusa, który głosi. W początkach Kościoła liturgia Słowa była oderwana od liturgii Eucharystii. Uczniowie - jak mówią Dzieje Apostolskie - codziennie trwali jednomyślnie w świątyni». Słuchali tam lektury Biblii, recytowali Psalmy i modlitwy razem z innymi Żydami. Czynili to, co czyni się w liturgii Słowa. Potem zbierali się osobno w swoich domach na «łamanie chleba», czyli celebrację Eucharystii (por. Dz 2,46). Szybko jednak ta praktyka stała się niemożliwa zarówno z powodu wrogości wobec nich władz żydowskich, jak i z tego powodu, że pisma nabrały dla nich teraz nowego znaczenia, całkowicie zorientowanego ku Chrystusowi. W ten sposób także słuchanie Pisma Świętego przeniosło się ze świątyni i synagogi do miejsc kultu chrześcijańskiego, stając się aktualną liturgią Słowa, która poprzedza Modlitwę Eucharystyczną. 

W opisie celebracji eucharystycznej św. Justyna z II wieku liturgia Słowa nie tylko stanowi jej część integralną, ale do lektury Starego Testamentu dołącza on teraz to, co nazywa «pamiętnikami apostołów», to znaczy Ewangelie i listy, w praktyce Nowy Testament. Lektury biblijne, wysłuchane podczas liturgii, nabierają nowego i głębszego znaczenia niż wtedy, gdy są czytane w innych sytuacjach. Nie tyle mają za cel lepsze poznanie Biblii, jak wówczas, kiedy się ją czyta w domu lub na spotkaniach biblijnych, ile rozpoznanie Tego, który się czyni obecnym przy łamaniu chleba; rzucenie światła za każdym razem na szczególny aspekt misterium, które jest celebrowane. (…) 

We Mszy św. słowa i wydarzenia Biblii są nie tylko opowiadane, ale przeżywane. Pamięć staje się rzeczywistością i obecnością. To, co dokonało się „w tamtym czasie”, dokonuje się też „w tym czasie”, „dzisiaj”. Nie jesteśmy w niej tylko słuchaczami słowa, ale współrozmówcami i uczestnikami. To do nas, tam obecnych, jest kierowane Słowo. To my jesteśmy wezwani, aby zająć miejsce przywołanych osób. Gdy w pierwszym czytaniu opowiedziany jest epizod o Bogu, który mówi do Mojżesza z krzaku gorejącego: oto my jesteśmy na Mszy św. przed prawdziwym krzakiem gorejącym... U proroka Izajasza czyta się, że otrzymuje on do ust węgiel żarzący, który go oczyszcza na misję: oto my jesteśmy tymi, którzy za chwilę mają przyjąć prawdziwy węgiel żarzący - Tego, który przyszedł rzucić ogień na ziemię... Ezechiel jest zaproszony, aby spożył zwój przepowiedni prorockich: a oto my za chwilę będziemy spożywać Tego, który jest samym Słowem, uczynionym Ciałem i Chlebem... Sprawa staje się jeszcze bardziej jasna, kiedy ze Starego Testamentu przechodzimy do Nowego, z pierwszego czytania do Ewangelii. Kobieta, która cierpiała na krwotok jest pewna, że będzie uzdrowiona, jeśli zdoła dotknąć rąbka płaszcza Jezusa: cóż powiedzieć o nas, którzy dotykamy o wiele więcej niż tylko Jego płaszcza? Nie tylko wydarzenia, ale również słowa Ewangelii słuchane na Mszy św. uzyskują nowy, jeszcze głębszy sens. (…)

o. Raniero Cantalamessa OFMCap - Włoch, Kaznodzieja Domu Papieskiego,; prowadzi rekolekcje, dni skupienia, wygłasza konferencje na całym świecie; znany ze szczególnej wrażliwości na sprawy ekumenizmu. Jego książki, przetłumaczone na kilkanaście języków, zawierają teologię żywą, wypracowaną na klęczkach podczas modlitwy i adoracji; przeniknięte są Biblią i nauką Ojców Kościoła.

Tekst jest zapisem fragmentu wykładu, jaki miał miejsce w czasie III Międzynarodowych Dni Biblijnych na KUL, w dn. 23-24 października 2008 r. Całość można przeczytać na stronie internetowej Szkoły Formacji Duchowej Archidiecezji Lubelskiej www.sfd.kuria.lublin.pl