Głoszenie w życiu Jezusa

Po opowiadaniu o chrzcie Jezusa Ewangelista Marek kontynuuje swoją opowieść, mówiąc: «Jezus przyszedł do Galilei i głosił Ewangelię Bożą. Mówił: Czas się wypełnił i bliskie jest królestwo Boże. Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię (Mk 1,14). Mateusz ze swej strony pisze: Odtąd Jezus począł nauczać i mówić: „Nawracajcie się, albowiem bliskie jest królestwo niebieskie” (Mt 4,17). Tymi słowami rozpoczyna się «Ewangelia» rozumiana jako Dobra Nowina «Jezusa», tzn. głoszona przez Jezusa i w której Jezus jest podmiotem, różna od Dobrej Nowiny «o Jezusie» w późniejszym przepowiadaniu apostolskim, w którym Jezus jest przedmiotem. Chodzi o wydarzenie, które zajmuje bardzo precyzyjne miejsce w czasie i w przestrzeni: dokonuje się ono w Galilei, po tym jak Jan został aresztowany. Słowa użyte przez Ewangelistów «zaczął głosić» podkreślają, że chodzi «o początek)), o coś nowego, nie tylko w życiu Jezusa, ale w samej historii zbawienia. 

List do Hebrajczyków tak wyraża tę nowość: Wielokrotnie i na różne sposoby przemawiał niegdyś Bóg do ojców przez proroków, a w tych ostatecznych dniach przemówił do nas przez Syna (Hbr 1,1-2). Rozpoczyna się szczególny czas zbawienia, nowy kairos, który obejmuje okres około dwóch i pół roku (od jesieni 27 r. do wiosny 30 r. przed Chrystusem). Jezus przypisywał tej działalności wielką wagę; mówił, że został posłany przez Ojca i namaszczony przez Ducha Świętego właśnie w tym celu, to znaczy, aby nieść dobrą nowinę ubogim (Łk 4,18). Z tego powodu, podczas gdy niektórzy chcą Go zatrzymać, On pobudza apostołów, aby iść dalej i mówi im: Pójdźmy gdzie indziej, do sąsiednich miejscowości, abym i tam mógł nauczać, bo na to wyszedłem (Mk 1,38). 

Głoszenie Jezusa jest nie tylko objawieniem doktryny, ale wyjaśnia tajemnicę samej osoby Chrystusa; jest ono istotne zarówno do zrozumienia tego, co dokonało się wcześniej - misterium Wcielenia - jak i tego, co dokonało się później - misterium paschalne. Bez słowa Jezusa te dwa wydarzenia byłyby niezrozumiałe.

Głoszenie Chrystusa kontynuowane w Kościele

Autor Listu do Hebrajczyków pisał wiele lat po śmierci Jezusa, a więc długo po tym, jak Jezus przestał głosić, a jednak mówi, że Bóg przemówił do nas w Synu w tych dniach ostatnich. Dni, w których żyje, postrzega więc jako należące do «dni Jezusa». Dlatego właśnie, kiedy cytuje nieco dalej słowa psalmu: Dziś, jeśli głos jego usłyszycie, nie zatwardzajcie serc waszych, stosuje je do chrześcijan, mówiąc: Uważajcie, bracia, aby nie było w kimś z was przewrotnego serca niewiary, której skutkiem jest odstąpienie od Boga żywego, lecz zachęcajcie się wzajemnie każdego dnia, póki trwa to, co dziś się zwie (Hbr 3,7n). Bóg mówi zatem również dzisiaj w Kościele i mówi «w Synu». „Bóg - czytamy w Dei Verbum - który niegdyś przemówił, bezustannie rozmawia z Oblubienicą swego umiłowanego Syna, a Duch Święty, dzięki któremu żywy głos Ewangelii rozbrzmiewa w Kościele, a przez Kościół w świecie, doprowadza wierzących do całej prawdy i sprawia, że Słowo Chrystusa przebywa w nich obficie”. 

Apokalipsa jest uroczystą inauguracją nowego sposobu mówienia o Chrystusie «według Ducha». Siedem listów do siedmiu Kościołów (Ap 2-3) rozpoczyna się autoprezentacją Zmartwychwstałego (Tak mówi Amen, Pierwszy i Ostatni, Świadek…) i kończy zachętą do słuchania tego, co Duch mówi do Kościołów, jakby Tym, który mówi, był Duch, a nie Chrystus. Nie można było powiedzieć jaśniej, że to Chrystus jest Tym, który nieustannie przemawia, ale teraz według nowego sposobu istnienia, «według Ducha». Ale jak i gdzie możemy słuchać Jego głosu? Objawienie Boże jest już zakończone; w pewnym sensie nie ma jus więcej słów Bożych. W ten sposób dochodzimy do odkrycia kolejnego podobieństwa między Słowem Bożym a Eucharystią. Eucharystia jest obecna w całej historii zbawienia: w Starym Testamencie jako figura (Baranek Paschalny, ofiara Melchizedeka, manna), w Nowym Testamencie jako wydarzenie (śmierć i zmartwychwstanie Chrystusa) i w Kościele jako sakrament (Msza św.). Ofiara Chrystusa zakończyła się na krzyżu. W pewnym sensie więc nie ma już ofiary Chrystusa. Wiemy jednak, że ona ciągle istnieje, a jest nią jedyna ofiara krzyżowa, która uobecnia się i uaktualnia w Ofierze eucharystycznej. Wydarzenie znajduje swoją kontynuację w sakramencie, a historia w liturgii. Podobnie dzieje się ze Słowem Chrystusa: przestało ono istnieć jako wydarzenie, ale ciągle istnieje jako sakrament. W Biblii słowo Boże (dabar), szczególnie u proroków, stanowi zawsze wydarzenie; jest słowem-wydarzeniem, to znaczy słowem, które tworzy sytuację, które sprawia zawsze coś nowego w historii. Ciągle powtarzające się wyrażenie: Słowo Jahwe spoczęło na mogłoby zostać przetłumaczone jako: „Słowo Jahwe przyjęło konkretną formę w..” (w Ezechiaszu, Aggeuszu, Zachariaszu). Te słowa-wydarzenia przedłużają się aż do Jana Chrzciciela. U Łukasza czytamy: W piętnastym roku rządów Tyberiusza Cezara... skierowane zostało słowo Boże do Jana, syna Zachariasza, na pustyni (Łk 3,l nn). Po tym wydarzeniu taka formuła znika zupełnie z Biblii, a na jej miejsce pojawia się inna - Słowo stało się ciałem (J 1,14). Wydarzenie staje się teraz osobą! Nigdzie nie spotyka się zdania: „Słowo Boże spoczęło na Jezusie”, ponieważ on sam jest Słowem. Po częściowych spełnieniach Słowa Bożego u proroków teraz następuje urzeczywistnienie pełne i definitywne. Słowo Bosż stało się imieniem własnym osoby: imię Jego nazwano: Słowo Boga, czytamy w Apokalipsie (Ap 19,13). 

Słowo - sakrament, który się słyszy

Nie ma już słów-wydarzeń, to znaczy słów wypowiedzianych w dokładnym punkcie czasowym i przestrzennym, i jako takich niepowtarzalnych; są jednak słowa - sakramenty. Słowo-sakrament to Słowo Boże «dokonane» już raz na zawsze i zebrane w Biblii, ale powracające jako «rzeczywistość aktywna» za każdym razem, kiedy proklamuje je z autorytetem Kościół i kiedy Duch Święty, który jest jego inspiratorem, rozpala je w sercu słuchającego. «Weźmie z mojego i wam objawi», mówi Jezus o Duchu Świętym (J 16,14). Kiedy stosuje się do Słowa termin «sakrament», rozumie się go nie w sensie technicznym i ścisłym «siedmiu sakramentów», ale w sensie szerokim - tak jak mówi się o Chrystusie jako o pierwotnym sakramencie Ojca albo o Kościele jako uniwersalnym sakramencie zbawienia. 

W każdym sakramencie rozróżnia się znak widzialny i rzeczywistość niewidzialną, którą jest łaska. Słowo, które czytamy w Biblii, samo w sobie jest zwykłym znakiem materialnym, zbiorem martwych sylab lub, co najwyżej, słowem, jednym z wielu ze słownika ludzkiego. Kiedy jednak dochodzi do głosu wiara i światło Ducha Świętego, w tajemniczy sposób wchodzimy przez taki znak w kontakt z żywą prawdą i wolą Boga, słuchając głosu samego Chrystusa. (…) Sakramentalność Słowa Bożego objawia się w fakcie, że czasami działa ono jawnie poza świadomością osoby, która może być ograniczona i niedoskonała. Działa jakby samo z siebie. W słowach Pisma Świętego istnieje coś, co działa poza jakimkolwiek ludzkim pojmowaniem; między znakiem a rzeczywistością, którą on sprawia, istnieje ewidentna dysproporcja, co przywodzi na myśl właśnie działanie sakramentów. 

Kiedy prorok Elizeusz powiedział do Naamana Syryjczyka, który przyszedł do niego, by zostać uzdrowionym z trądu, aby zanurzył się siedem razy w Jordanie, ten odpowiedział rozgniewany: Czyż Abana i Parpar, rzeki Damaszku, nie są lepsze od wszystkich wód Izraela? Czyż nie mogłem się w nich wykąpać i być oczyszczonym (2 Krl 5,12). Naaman miał rację: rzeki syryjskie były bez wątpienia lepsze i obfitsze w wodę; jednak zanurzając się w Jordanie, został uzdrowiony, a jego skóra stała się jak skóra młodzieńca - coś, co nie wydarzyłoby się nigdy, gdyby zanurzył się w rzekach swego kraju. Tak też jest ze Słowem Bożym zawartym w Piśmie Świętym. W historii ludzkości, także Kościoła, były i będą lepsze książki, bardziej budujące, od niektórych ksiąg Biblii, a jednak żadna z nich nie działa tak, jak działa najbardziej skromna księga natchniona. Kiedy kapłan lub diakon kończy czytać fragment Ewangelii podczas Mszy św., Kościół zachęca, by ucałował księgę i powiedział: „Niech słowa Ewangelii zgładzą grzechy nasze”. Uzdrawiająca moc Słowa Bożego jest również potwierdzona w samym Piśmie Świętym: Nie zioła ich uzdrowiły ani nie okłady - mówi się o Narodzie Wybranym na pustyni - lecz Słowo Twe, Panie, co wszystko uzdrawia (Mdr 16,12). 

Liturgia Słowa

Jest przestrzeń i moment w życiu Kościoła, w którym Jezus przemawia dzisiaj w sposób najbardziej uroczysty i pewny - jest to liturgia Słowa podczas Mszy św. Mówiłem na początku, że jest ona liturgiczną aktualizacją Jezusa, który głosi. W początkach Kościoła liturgia Słowa była oderwana od liturgii Eucharystii. Uczniowie - jak mówią Dzieje Apostolskie - codziennie trwali jednomyślnie w świątyni». Słuchali tam lektury Biblii, recytowali Psalmy i modlitwy razem z innymi Żydami. Czynili to, co czyni się w liturgii Słowa. Potem zbierali się osobno w swoich domach na «łamanie chleba», czyli celebrację Eucharystii (por. Dz 2,46). Szybko jednak ta praktyka stała się niemożliwa zarówno z powodu wrogości wobec nich władz żydowskich, jak i z tego powodu, że pisma nabrały dla nich teraz nowego znaczenia, całkowicie zorientowanego ku Chrystusowi. W ten sposób także słuchanie Pisma Świętego przeniosło się ze świątyni i synagogi do miejsc kultu chrześcijańskiego, stając się aktualną liturgią Słowa, która poprzedza Modlitwę Eucharystyczną. 

W opisie celebracji eucharystycznej św. Justyna z II wieku liturgia Słowa nie tylko stanowi jej część integralną, ale do lektury Starego Testamentu dołącza on teraz to, co nazywa «pamiętnikami apostołów», to znaczy Ewangelie i listy, w praktyce Nowy Testament. Lektury biblijne, wysłuchane podczas liturgii, nabierają nowego i głębszego znaczenia niż wtedy, gdy są czytane w innych sytuacjach. Nie tyle mają za cel lepsze poznanie Biblii, jak wówczas, kiedy się ją czyta w domu lub na spotkaniach biblijnych, ile rozpoznanie Tego, który się czyni obecnym przy łamaniu chleba; rzucenie światła za każdym razem na szczególny aspekt misterium, które jest celebrowane. (…) 

We Mszy św. słowa i wydarzenia Biblii są nie tylko opowiadane, ale przeżywane. Pamięć staje się rzeczywistością i obecnością. To, co dokonało się „w tamtym czasie”, dokonuje się też „w tym czasie”, „dzisiaj”. Nie jesteśmy w niej tylko słuchaczami słowa, ale współrozmówcami i uczestnikami. To do nas, tam obecnych, jest kierowane Słowo. To my jesteśmy wezwani, aby zająć miejsce przywołanych osób. Gdy w pierwszym czytaniu opowiedziany jest epizod o Bogu, który mówi do Mojżesza z krzaku gorejącego: oto my jesteśmy na Mszy św. przed prawdziwym krzakiem gorejącym... U proroka Izajasza czyta się, że otrzymuje on do ust węgiel żarzący, który go oczyszcza na misję: oto my jesteśmy tymi, którzy za chwilę mają przyjąć prawdziwy węgiel żarzący - Tego, który przyszedł rzucić ogień na ziemię... Ezechiel jest zaproszony, aby spożył zwój przepowiedni prorockich: a oto my za chwilę będziemy spożywać Tego, który jest samym Słowem, uczynionym Ciałem i Chlebem... Sprawa staje się jeszcze bardziej jasna, kiedy ze Starego Testamentu przechodzimy do Nowego, z pierwszego czytania do Ewangelii. Kobieta, która cierpiała na krwotok jest pewna, że będzie uzdrowiona, jeśli zdoła dotknąć rąbka płaszcza Jezusa: cóż powiedzieć o nas, którzy dotykamy o wiele więcej niż tylko Jego płaszcza? Nie tylko wydarzenia, ale również słowa Ewangelii słuchane na Mszy św. uzyskują nowy, jeszcze głębszy sens. (…)

o. Raniero Cantalamessa OFMCap - Włoch, Kaznodzieja Domu Papieskiego,; prowadzi rekolekcje, dni skupienia, wygłasza konferencje na całym świecie; znany ze szczególnej wrażliwości na sprawy ekumenizmu. Jego książki, przetłumaczone na kilkanaście języków, zawierają teologię żywą, wypracowaną na klęczkach podczas modlitwy i adoracji; przeniknięte są Biblią i nauką Ojców Kościoła.

Tekst jest zapisem fragmentu wykładu, jaki miał miejsce w czasie III Międzynarodowych Dni Biblijnych na KUL, w dn. 23-24 października 2008 r. Całość można przeczytać na stronie internetowej Szkoły Formacji Duchowej Archidiecezji Lubelskiej www.sfd.kuria.lublin.pl