fbpx

            To tytułowe zdanie stało się hasłem reklamowym naszej poradni małżeńskiej. Któregoś dnia jedna z osób przechodzących koło samochodu, na którego szybie jest ono wypisane, spytała: „Naprawdę pani w to wierzy?”. Odparłam z wielką siłą: „Tak, tylko trzeba trochę nad tym popracować”. Właśnie – popracować, a tu albo się nie chce, albo nie ma czasu, albo dzieci są ważniejsze, albo… Tych „albo” bywa nieraz bardzo dużo! Niektóre z nich są uwarunkowane naszą przeszłością, relacją z najbliższymi, a w związku z tym trudne do przeskoczenia. Bywa też tak, że uważamy od samego początku małżeństwo za krzyż, w miarę upływu czasu coraz cięższy, nie robimy więc nic, aby trudną małżeńską rzeczywistość zmienić, bo „tak musi być”, sami siebie skazujemy na małżeńskie cierpienie. Nie szukamy pomocy, nie przyjmujemy rad, nie snujemy refleksji nad tym, co się dzieje, bo przecież „Jezus cierpiał”, więc i my musimy – „to normalne”. Ale Jezus radował się też miłością nowożeńców w Kanie, więc „coś” tu nie gra! Przecież mamy prawo do życia  w szczęśliwym małżeństwie! Co więcej, małżeństwo szczęśliwe staje się znakiem Bożej obecności, przedsmakiem nieba, choć to szczęście może wyglądać trochę inaczej niż w komediach romantycznych, czyli zamulających serce, niedających prawdziwego obrazu rzeczywistości.

Co więc robić? Trochę popracować, wdrożyć to i owo do małżeńskiego życia, skorzystać z łaski sakramentu małżeństwa. Oto kilka wskazówek. Mam nadzieję, że się Wam, Drodzy Czytelnicy, przydadzą. Żyjemy nimi z mężem od 15 lat i śmiało możemy powiedzieć, że nasze życie małżeńskie jest szczęśliwe.

Po pierwsze - systematycznie, od samego początku, inwestować w małżeńskie życie.
            Ta inwestycja szybko zacznie się zwracać, bo będziemy lepiej siebie poznawać. W momencie ślubu nie otrzymujemy instrukcji obsługi małżeństwa, czyli zbioru zasad wdrukowanego w serce, co robić, aby się udało. Otrzymujemy za to łaskę, z którą można współpracować, aby stawać się lepszym współmałżonkiem. Do tego niezbędna jest wiedza dotycząca różnicy płci (bo wbrew głoszonym ostatnio, modnym genderowskim treściom, nie jesteśmy tacy sami), sposobu naszego funkcjonowania warunkowanego tą różnicą. Zdecydowana większość par małżeńskich nie przeczytała w życiu nawet jednej książki dotyczącej odrębności mężczyzny i kobiety, stąd kobiety nieustannie obrażają się na swoich mężów za to, że nie są domyślni, a on domyślać się nie jest w stanie, bo taka już jego natura. Za to oni ciągle zapominają o datach rocznic ślubu i narodzin, i sami na siebie zżymają się o to, co zostało w ich męskość wpisane. Czas więc wziąć się do roboty i dokształcić w tej dziedzinie. Ten etap powinien w zasadzie zaistnieć przed ślubem, ale na naukę nigdy nie jest za późno. A co potem? Potem trzeba wdrożyć w życie przyswojoną wiedzę! Jeśli ja, kobieta, wiem, że mój mąż nie wpadnie na genialny pomysł kupienia mi bukietu pąsowych róż na rocznicę ślubu, o którym marzę, a w zamian za to kupi mi pięknego kaktusa (to zrobił mój własny ukochany), to trzeba pragnienie przekuć w słowo i jasno, komunikatywnie, odpowiednio wcześniej o tym mężowi powiedzieć. Jeśli tego nadal nie robię, to już wtedy jest mój osobisty problem związany z niewłaściwą komunikacją albo nawet z czymś głębszym. 

Czym jeszcze jest inwestycja w małżeństwo? Ano, „marnowaniem” czasu dla siebie, czyli chodzeniem na małżeńskie, odświeżające miłość, randki w różnorakim wydaniu. Ważne, abyśmy byli tylko dla siebie, tylko we dwoje, a nie z nieodłącznym telefonem tudzież tablecikiem, i żebyśmy rozmawiali, patrzyli na siebie, trzymali się za ręce – po prostu byli w sobie zatopieni. Jeśli jesteście na etapie małżeńskiego ochłodzenia, to idźcie na zwykły spacer, bez trzymania się za ręce, ustalcie wcześniej, o czym pogadacie. Wybierzcie temat niezapalny, może jakieś przyjemne wspomnienia, pierwszą randkę. Większość par, które przyjeżdżają na współorganizowane przez nas rekolekcje dla małżeństw wyznaje, że na randce nie byli od ślubu nigdy, dlatego stałym punktem rekolekcyjnego programu jest właśnie romantyczna randka. Naprawdę niewiele potrzeba, aby stworzyć nastrój: stolik, dwa krzesła, balkon lub pokój bez dzieci, kilka świec, róża, dobre jedzenie lub podgrzana w mikrofalówce szarlotka, kupiona w najbliższej cukierni, ulubiona muzyka. Chodzi o to, aby się o siebie zatroszczyć, zawalczyć o czas dla siebie, bo nie bycie mamą i tatą jest najważniejsze, ale bycie mężem i żoną. To ono zostało podniesione do rangi sakramentu, nie rodzicielstwo!

Ta „inwestycja małżeńska” dobrze, aby realizowała się też poprzez udział od czasu do czasu w konferencjach o tematyce rodzinnej, warsztatach, rekolekcjach. Warto od razu po ślubie wypracować sobie taki model życia, aby wyposażyć się w wiedzę i umiejętności, po które sięgamy szczególnie wtedy, gdy dopadnie nas kryzys. A ten w rzeczywistości małżeńskiej jest normalny, naturalny, bo ta rzeczywistość wygląda trochę tak jak ciągle pulsujący gejzer, jest  niezwykle dynamiczna. Ciągle więc coś nas będzie zaskakiwać i nic nie będzie tak, jak było przed ślubem, bo w związku z tym dynamizmem takie samo, stałe, być nie może!

Po wtóre - być ze sobą w permanentnym, czyli nieustannym dialogu.
Nie spotkałam pary małżeńskiej, która przeżywałaby kryzys i nie narzekała na brak rozmowy. U wielu par początkiem poważnego rozdźwięku jest brak rozmowy, a co za tym idzie - wychłodzenie emocjonalne. Dialog jest rodzajem pomostu między małżonkami, zaproszenia do swojego świata wewnętrznego, sposobem werbalizacji swoich marzeń, pragnień, uczuć. Staje się też w związku z tym emocjonalnym wentylem, a takie wentylowanie jest małżeństwu niezbędne. Rozmowa to sztuka, zadanie, w którym można się doskonalić do końca życia. Nie jest łatwa. Jeśli macie z nią problemy, to może warto wybrać się na jakieś warsztaty komunikacji interpersonalnej czy, konkretnie, małżeńskiej. Zachęcam, zainwestujcie w tę dziedzinę Waszego życia, bo wtedy małżeńskie życie nabiera innych kolorów. Odkrywanie wewnętrznego świata współmałżonka to wielka podróż, bo nagle poznajemy nieznane lądy!

Po trzecie, a w zasadzie po pierwsze – prowadzić życie duchowe, które weryfikuje nasz egoizm, pozwala przyjrzeć się sobie w lustrze Bożej prawdy, poszerza serce.
            Małżeństwa zanurzone w Jezusie mają problemy tak jak wszyscy, jednak przeżywają je inaczej, bo snują refleksje, zadają pytania: „Co to dla mnie znaczy, co spowodowało, że się tak zachowałem/łam itd.” i… przebaczają, bo źródłem ich mocy jest Chrystus. To czyni codzienność bardziej znośną, a nawet piękną. Te małżeństwa uczą się siebie wzajemnie w większej cierpliwości.

            My, czyli Asia i Norbert, widzimy, że filarami naszego życia duchowego są: regularne życie sakramentalne, codzienna walka o modlitwę Słowem Bożym (przynajmniej pół godziny dziennie, czyli łącznie trzeba wygospodarować w rodzinnym planie dnia przynajmniej godzinę), a konsekwencji ta właśnie modlitwa oraz trwanie we wspólnocie, w naszym przypadku jest to grupa modlitewna Odnowy, ale może to być każdy ruch Kościoła, w którym się odnajdziecie, a jeśli już w nim jesteście, to pokochajcie go całym sercem.

            Jeśli teraz w Was pojawia się myśl: „Czy aby na pewno te trzy rzeczy sprawią, że nasze małżeństwo będzie szczęśliwe?”, nie mogę powiedzieć „na pewno”, bo to wie tylko Stwórca. Nam daje to szczęście, choć pewnie zależy ono też od tego, jak je definiujemy. Dla nas szczęściem jest wspólne przeżywanie radości i trudów życia, wspieranie się w chwilach zwątpień, odpowiedzialność za zbawienie  swoje i współmałżonka, a nie życie bez kłopotów, a przede wszystkim wspólne zanurzenie w miłości i łasce Jezusowej. 

 

Autorzy: Joanna i Norbert Dawidczykowie
Zeszyty Odnowy w Duchu Świętym 2016 

Twoje konto w Bibliotece Formacji

Nie masz aktywnych subskrypcji

Dostępne subskrypcje

Dostęp do 10 filmów formacyjnych przygotowanych dla uczestników Seminarium Uzdrowienia Wewnętrznego.
Średni czas trwania jednego filmu to ok. 1h 10min.

Dostęp (odczyt) do materiałów formacyjnych przygotowanych na potrzeby Seminarium Uzdrowienia Wewnętrznego. W skład materiałów wchodzi Wstęp do SUW (jak dobrze przeżyć seminarium) oraz rozważania na każdy dzień (10 tyg,) dostosowane do konferencji wideo.

Biblioteka formacji
Mija 50 lat od pojawienia się nowych ruchów charyzmatycznych w Kościele katolickim. Charyzmaty, o których czytamy w Biblii, zaczęły występować na...
To tytułowe zdanie stało się hasłem reklamowym naszej poradni małżeńskiej. Któregoś dnia jedna z osób przechodzących koło samochodu, na którego...
„Przeto oddani posługiwaniu zleconemu nam przez miłosierdzie, nie upadamy na duchu” (2 Kor 4,1) Pewnego wieczoru w Londynie dwóch mężczyzn...
Ewangelie i Listy Apostolskie uczą, że braterskie napominanie w relacjach między chrześcijanami jest czymś właściwym, a nawet w większości...
I - otwartość na Ducha Świętego , tzn. pozwolić Mu się pochwycić i prowadzić (kryterium, które jest zasadnicze do rozeznawania, na ile jestem...
Newsy
Dziękujemy za zainteresowanie spotkaniem. transmisję możemy obejrzeć bezpłatnie na https://dobremedia.org
Dzisiaj w Częstochowie miało miejsce spotkanie zespołu inicjującego powstanie Krajowych Służb Komunii CHARIS (CNSC). Spotkaniu przewodniczył bp...
W Lublinie odbyły się pierwsze Ogólnopolskie Warsztaty Projekt Woda Żywa . Celem warsztatów było przygotowanie wspólnot Odnowy do prowadzenia...
W piątek i w sobotę 19-20 czerwca 2020r. w Borzęcinie Dużym odbyło się spotkanie Krajowego Zespołu Koordynatorów (KZK) Katolickiej Odnowy w Duchu...
Aktualizacja (zapisy na seminarium bedą odbywać się przez Bibliotekę formacji) Zapraszamy serdecznie do postawienia kolejnego kroku wiary, jakim...